Cisek – Czissek: Trzymać rękę na pulsie

Rozmowa z Alojzym Parysem, wójtem gminy Cisek

W świetle ostatnich wydarzeń na Opolszczyźnie, dotyczących anektowania niektórych sołectw przez Opole, zapewne cieszy się pan, że gmina Cisek sąsiaduje z Kędzierzynem-Koźlem, a nie ze stolicą województwa. W innym wypadku mógłby się pan obudzić i skonstatować z przerażeniem, że pański dom jest już w granicach zaborczego Opola.

– Uważam, że to, co się stało, jest totalnym bezprawiem, a sposób, w jaki potraktowano mniejsze gminy i przeprowadzono całą tę operację, nie licuje z godnością samorządu. To jest skandal!

W redakcji też uważamy, że zaprzecza to podstawowej idei samorządności. Na siłę postanowiono przyłączyć kilka sołectw będących terenami innych gmin, choć podczas konsultacji społecznych mieszkańcy tych sołectw prawie w stu procentach byli temu przeciwni.

– To takie uszczęśliwianie na siłę, bez liczenia się z ludzkimi uczuciami i pragnieniami. Ale jeśli poobserwujemy ostatnie wydarzenia, to w naszym kraju wszystko zmierza ku centralizacji, a samorządność – moim zdaniem – jest poważnie zagrożona.

Przez te opolskie działania znikną niemieckie nazwy miejscowości przyłączanych do Opola i z tego także względu mam wrażenie, że mniejszość niemiecka jest nieszanowana.

– Tak się niestety dzieje w naszym kraju i jest to naprawdę bardzo przykre.

Zejdźmy już z polityki, bowiem wpadniemy w przygnębienie. Jak wypadła sesja absolutoryjna?

– Nie było głosów przeciwnych, uzyskałem jednogłośne poparcie, zresztą już od dłuższego czasu wypracowaliśmy w naszej gminie dobre metody współpracy i nigdy nie byłem skonfliktowany z radnymi. Większych problemów więc nie ma, choć kompromis jest wskazany, bo niesamowicie ułatwia pracę i daje konkretne efekty. Najważniejsze, że umiemy ze sobą rozmawiać, nie tylko podczas sesji, ale również podczas prac w komisjach, gdzie rozwiązywane są również bardzo ważne gminne problemy.

Jest tajemnicą poliszynela, że warto grać do jednej bramki, a czasami warto cofnąć się o krok, aby później zrobić dwa kroki naprzód.

– Zgadza się, nie warto być zaciętym – kompromis stanowi o szacunku dla innych.

Jak pan ocenia siedem miesięcy samorządowej pracy w Cisku?

– Ten rok jest okresem przygotowania dokumentacji projektowej do składania wniosków o unijne granty, ale jak do tej pory żadnych większych naborów nie było. W trzecim kwartale rozpocznie się prawdopodobnie nabór dotyczący budowy kanalizacji, do którego jesteśmy przygotowani i mamy opracowany program funkcjonalno-użytkowy na budowę kanalizacji w Cisku. Inwestycja pochłonie niemało środków finansowych, ponieważ unijne dofinansowanie wynosi jedynie 2 mln zł, co dla naszej gminy jest niemałym problemem. Trzeba z tego powodu wyłożyć więcej pieniędzy z budżetu gminy, a nas niestety nie zawsze na to stać. Nasze dochody własne są niewysokie i w zasadzie pochodzą jedynie z podatku rolnego i od nieruchomości. Zatem za bardzo szaleć nie możemy, niemniej jednak przygotowujemy się do pozyskiwania środków unijnych – jak każda polska gmina. Przygotowaliśmy również drobne projekty – budowy centrów i placów w poszczególnych miejscowościach – które chcemy przeprowadzić dzięki Programowi Rozwoju Obszarów Wiejskich dla województwa opolskiego i Odnowie Wsi, a poza tym przygotowaliśmy program funkcjonalno-użytkowy dotyczący budowy ścieżki rowerowej po terenach kolejowych. Jest to inwestycja wspólna z gminami Reńska Wieś i Polska Cerekiew. Mamy zatem trochę tych planów i patrzę optymistycznie na realizację naszych zamierzeń. Nie można się jednak zbytnio zagalopować z wydatkami. Warto trzymać rękę na pulsie, ponieważ kredyty trzeba – jak zawsze – spłacać i w przyszłości może być trudniej.

Rozmawiał Sławomir Grymin

Share