Gmina Kobierzyce: Szacunek dla ziemi

Była duma z pięknych wieńców, odświętne stroje, dzielenie się chlebem jak opłatkiem i prawdziwy festyn. Dożynki Gminno-Powiatowe w Kobierzycach ściągnęły kilka tysięcy ludzi.

Wójt Ryszard Pacholik nie krył, że wybór Kobierzyc na święto plonów dla całego powiatu wrocławskiego to wyróżnienie.

– Kobierzyce kojarzone są z wielkimi inwestycjami, ale my byliśmy, jesteśmy i będziemy gminą rolniczą – mówił Ryszard Pacholik, dziękując za zaangażowanie, ale też przypominając, że etos pracy rolnika to wspólne działanie. – Doskonale pamiętam ze swojego dzieciństwa, że w czasie żniw ludzie sobie pomagali, a wieczorem po ciężkiej pracy na wszystkich czekała kolacja. Do dzisiaj pamiętam smak tamtego chleba ze smalcem i ogórkiem kiszonym…

I to właśnie chleb był głównym bohaterem niedzielnego świętowania. Po mszy świętej, w czasie której wierni usłyszeli wzruszające słowa o porzuconej ziemi ojców, zastąpionej przez tę dolnośląską, która potrafiła odwdzięczyć się nowym gospodarzom za troskę, korowód wieńców dożynkowych przeszedł przez Kobierzyce na stadion. Wspaniałe dzieła zaskakiwały formą, pomysłowością. Wybór najpiękniejszych nie był łatwy. Ostatecznie komisja konkursowa laur pierwszeństwa przyznała wieńcowi z Czernicy, drugie miejsce zajął wieniec reprezentujący gminę Kobierzyce, a trzecie – wieniec z miejscowości Romnów w gminie Kąty Wrocławskie.

– Czy to jest wyróżnienie? Ogromne – powiedziała nam Anna Janecka, starościna kobierzyckich dożynek, na co dzień sołtyska we wsi Budziszów, pytana, jak się poczuła, kiedy zaproponowano jej tak zaszczytną funkcję. A starosta kobierzyckich dożynek, Michał Obłkowski dodał: – Na pewno też jest to stres. Oczywiście, to też zaszczyt, kiedy dowiadujesz się, że spośród wielu rolników wybrano właśnie ciebie, bo to wyraźny znak, że ludzie cenią twoją pracę.

W czasie dożynek nie zabrakło dobrej zabawy, ale były też i poważne chwile. Wójt Ryszard Pacholik i starosta powiatu wrocławskiego Roman Potocki w krótkiej dyskusji mówili o znaczeniu nowoczesnego rolnictwa dla gospodarki Dolnego Śląska. Kto wie jednak, czy nie jednym z najważniejszych momentów dożynkowych uroczystości było poświęcenie chleba przez księdza proboszcza Andrzeja Jacaka z kobierzyckiej parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Artur Cierczek, dyrektor Gminnego Centrum Kultury i Sportu, które organizowało kobierzyckie święto, dwoił się i troił, by wszystko wypadło jak najlepiej. I nie krył dumy, że fajerwerków, które zaplanowano na zakończenie festynu – po koncercie gwiazdy wieczoru, zespołu Zakopower – Kobierzycom może pozazdrościć Wrocław.

– Pierwszy raz w życiu jestem na dożynkach – przyznał ksiądz Władysław Iwaszczak ze Stanisławowa, gość proboszcza parafii w Tyńcu Małym, księdza Ireneusza Alczyka. Do Polski przyjeżdża regularnie. Kiedy poproszono go o wygłoszenie kazania w czasie uroczystej mszy świętej nie wahał się. – Część mojej rodziny została na Kresach, część wyjechała do Polski. Umiem więc zrozumieć, jak to jest zostawić ojcowiznę i wyjechać w nieznane, ale też wiem, czym jest trwanie w tradycji i szacunku dla ojcowizny.

(kgwk)

Share