Grębocice: Wszystko pod kontrolą!

Rozmowa z Romanem Jabłońskim, wójtem gminy Grębocice

Wcześniejsze projektowanie unijne 2007-2013 też rozpoczynało się tak, jakby rozpocząć się nie miało…

– …ale programowanie 2014-2020 jest jeszcze bardziej ślamazarne. To rozdanie miało być ostatnim i ważnym – a mamy przecież połowę roku 2016 – i szczerze mówiąc, niewiele się dzieje.

Zdecydowana większość samorządowców podziela pański pogląd, a wójtowie, burmistrzowie i prezydenci nie są zadowoleni.

– Jest jeszcze kwestia z alokacją wniosków, bowiem na początku wydawało się, iż pieniędzy będzie sporo, a wcale tak nie jest. Sam byłem przekonany, że w ostatnim czasie – gdy dużo mówi się o ochronie środowiska, zatruciach, smogu, pyłkach zawieszonych itd. – termomodernizacja powinna być sztandarowym projektem z mnóstwem środków finansowych. Okazuje się, że wcale tak nie jest.

Mam moralnego kaca, bowiem nie raz wcześniej pisałem o wielkich szansach polskich samorządów i o tych wielkich pieniądzach, które można pozyskać. A jak na razie to tej wielkiej kasy nie widać – beneficjentów jest wielu, a pieniądze będą rozłożone na parę dobrych lat.

– Rzeczywiście, wszyscy czekają na te pieniądze, ale sądzę, że wiele samorządów i mieszkańców gmin będzie rozczarowanych. Zapewne odezwą się głosy: „Jak to, przecież były fundusze, a wyście ich nie brali!”. Oczywiście przygotowujemy się do pozyskiwania tych środków, ale problemem jest to, że tempo ogłaszania naborów jest zabójczo wolne. Przecież my mamy budżet i plany z nim związane i na pewne sprawy nie możemy czekać w nieskończoność. Czekamy na przykład na termomodernizację szkoły i zastanawiam się, czy dostanę na to pieniądze, czy mam tę inwestycję realizować ze środków własnych.

Szkoda wykonywać jakieś zadanie z własnych funduszy, jeśli jest szansa na pozyskanie dofinansowania.

– To byłaby niegospodarność i wprost barbarzyństwo. My czekamy, czy na drogę dostaniemy pieniądze, mamy do położenie chodnik w niebezpiecznym miejscu – i nic konkretnego nie wiadomo. Oceny i promesy powinny zapadać błyskawicznie, aby każdy samorządowiec szybko wiedział, jak ma podchodzić do inwestycji. Nie możemy stać i dreptać w miejscu, zastanawiając się, czy pieniądze dostaniemy, czy też nie. Mamy przecież połowę 2016 roku! Zostaje nam dzisiaj tylko trzy i pół roku, a przecież miała to być perspektywa unijna sześcioletnia. W tej sytuacji nie można myśleć perspektywicznie i strategicznie. Wszystko to jest irytujące!

A czy korzystaliście w tym roku z innych możliwości?

– Będziemy chcieli pożyczyć pieniądze na inwestycje kanalizacyjne z WFOŚiGW i będzie to modernizacja stacji uzdatniania wody.

Ale to trzeba będzie oddać.

– No właśnie… Poza tym złożyliśmy wniosek do Ministerstwa Sportu i Turystyki o dofinansowanie remontu boiska, ale niestety jesteśmy na liście rezerwowej i czy dostaniemy pieniądze na to zadanie, będziemy wiedzieć może w październiku. Zatem realizujemy zadanie za środki gminne i jak dostaniemy dofinansowanie, to bardzo dobrze, a jeśli nie, to trudno. Ale stać i nic nie robić, to tak też nie można. Zmuszeni jesteśmy do hazardowej gry, wydając własne środki finansowe, ale z drugiej strony, jeśli nawet tych grantów nie dostanę, to gmina Grębocice się nie przewróci i nie zbankrutuje. Robimy to, na co nas stać – i dzięki temu nie mamy nadmiernego zadłużenia. Zawsze wszystko mamy pod kontrolą!

Rozmawiał Sławomir Grymin

Share