Kąty Wrocławskie: Współpraca? Bezcenne!

Rozmowa z Antonim Kopciem, burmistrzem Kątów Wrocławskich

W Kątach Wrocławskich od lat zawsze to samo – znowu sesja absolutoryjna i znowu absolutorium jednogłośnie! Czy zdarzyło się, że ktoś się choćby wstrzymał?

– Próbuję sobie przypomnieć… To już chyba czternaste absolutorium, jakiego udzielała mi rada, ale zawsze jednogłośnie.

Też tak to pamiętam, a znamy się od wielu lat, od początku pana burmistrzowania.

– To świadczy bardzo pozytywnie o radnych – może nie wszyscy w stu procentach zgadzają się z linią rozwoju gminy czy z poszczególnymi przedsięwzięciami, ale każdy dokonuje analizy i widzi, że miało miejsce ileś tam zdarzeń gospodarczych, podejmowaliśmy parędziesiąt trudnych decyzji, inwestycji większych i mniejszych. Bardzo sobie cenię to, że radni dokonują analizy – czego było więcej: czy potknięć, bo przecież z powodów trudności na etapie inwestycyjnym nie wszystkie inwestycje zakończyły się pełnym sukcesem, czy bezwarunkowych osiągnięć. A generalnie przecież wszystkie inwestycje zostały zakończone i to jest najważniejsze. Gdy przystępowaliśmy do budowy przedszkola, była ogromna dyskusja: czy wybrana technologia jest właściwa, po drodze były problemy z uzyskaniem odpowiednich certyfikatów bezpieczeństwa na zastosowany materiał. A przedszkole było niezbędne, i to od zaraz! Potem pojawiły się głosy, że przedszkole mogłoby być jeszcze większe. Ale przecież inwestycję trzeba dostosować do możliwości ekonomicznych gminy! Gdybyśmy przedszkola nie zbudowali, można by mówić o porażce, lecz przedszkole zostało zbudowane, o połowę większe niż dotychczas, nowoczesne, choć widać, że szczególnie w Smolcu i jego otoczeniu potrzeby są o wiele większe. Na szczęście ten niedobór uzupełnia oferta przedszkola niepublicznego „Mokronosek”. Takie inicjatywy będę zawsze wspierał, bowiem stowarzyszenia, które przejmują obowiązki gminy – jak choćby wychowanie przedszkolne – są zawsze mile widziane.

 


Burmistrz Antoni Kopeć

Sesja absolutoryjna to granica półrocza, a to półrocze dla Kątów Wrocławskich na pewno było nie najgorsze. Mimo wszystkich zawirowań – i tych w Europie, i tych w kraju…

– I tych w moim życiu osobistym, bowiem to pierwsze półrocze było dla mnie czasem kłopotów ze zdrowiem. Ogromną zasługą moich współpracowników, z moim zastępcą i panią skarbnik na czele, jest to, że pokazali, iż dopracowaliśmy się pewnych mechanizmów, pozwalających skutecznie działać, że nasz certyfikat ISO nie jest fikcją. Idea ISO polega przecież na tym, że trzeba wypracować takie mechanizmy funkcjonowania urzędu, że gdy z jakiegokolwiek powodu zabraknie jednego ogniwa, cały mechanizm będzie i tak sprawnie działał. Ostatnie półrocze pokazało, że dopracowaliśmy się tego, iż w urzędzie są ludzie naprawdę świetnie do tego przygotowani! Wszystko dzięki nim funkcjonowało znakomicie, za co bardzo im dziękuję!

Ostatnie półrocze pokazało też, że główne ogniwo urzędowej maszyny – czyli burmistrz Antoni Kopeć – zostało naprawione…

– Zgadza się, przeszedłem remont i w nowe półrocze wchodzę z nowymi siłami. Miałem też wiele czasu na przemyślenia i teraz jeszcze bardziej jestem przekonany, że w samorządach należy współdziałać, nie tracić energii na kłótnie i wojenki. To tylko spowalnia rozwój gospodarczy gminy, no i ucieka bezcenny czas, w którym można by zrobić tyle potrzebnych rzeczy!

A te „potrzebne rzeczy” w gminie Kąty Wrocławskie to…

– Musimy dokończyć rozbudowę SP nr 1, gdzie budujemy salę sportową i dodatkowe sale lekcyjne. Przystępujemy do kolejnego etapu poprawy stanu dróg lokalnych, niedawno zakończyliśmy drogi na osiedlu Kwiatowym, rozstrzygnęliśmy przetarg na nakładki asfaltowe na drogach tłuczniowych, chcemy budować kolejne chodniki, przygotowywać inwestycje związane z budową kanalizacji. Wciąż powtarzam, że nowych inwestorów można pozyskać wtedy, gdy cały czas inwestuje się w infrastrukturę. Nie chcę zapeszać, jest szansa na pozyskanie kolejnego dużego inwestora i jeśli te plany się ziszczą, będziemy mieli kolejne kilkaset miejsc pracy w gminie. To bezcenne!

Czy w związku z „remontem” burmistrza powiesi pan na drzwiach napis: „Nie denerwować burmistrza!”?

– To zalecenie lekarzy bardzo trudne do zrealizowania! Urodziłem się samorządowcem i mam gdzieś zakodowane to, że nie potrafię być obojętny na pewne sprawy. I od razu stres! Chciałoby się robić wszystko perfekcyjnie, a przecież tak wiele rzeczy nie zależy od nas…

Rozmawiał Sławomir Grymin (TS)

Tekst ukazał się w „Gminie Polskiej” nr 2/2013

Share