Krośnice: Mimo wszystko idziemy do przodu

Rozmowa z Andrzejem Białym, wójtem gminy Krośnice

 

Jak pan ocenia – w skali od jeden do pięć – pierwszy rok swego wójtowania i pracę krośnickiego samorządu?

– W tej ocenie będę ostrożny i myślę, że na trójkę, choć udało się nam zrobić całkiem sporo. Przede wszystkim na początku września uruchomiliśmy kryty basen, z którego korzysta młodzież szkolna, ale także mieszkańcy naszej gminy i turyści.

Czy pływalnia wzbudza duże zainteresowanie?

– Na początku było większe, ale były też darmowe wejścia i stały kolejki…

– …ale obiekt musi się z czegoś utrzymywać.

– Niebawem będziemy tworzyć budżet na rok 2016 i w wydatkach będziemy zmuszeni umieścić także utrzymanie tego basenu, które wyniesie między 2,5 a 3 mln zł.

To bardzo dużo, ale jak zawsze kij ma dwa końce i gdy wzbogaca się infrastrukturę o takie obiekty, to ich utrzymanie później gminę kosztuje.

– Innego wyjścia nie mamy. Otrzymaliśmy dofinansowanie do tej inwestycji, lecz teraz zmuszeni jesteśmy to utrzymywać.

A co, poza basenem, udało się zrobić?

– Ukończyliśmy nowoczesną kotłownię, która kosztowała ponad 4 mln zł i ma ogrzewać przede wszystkim budynki szkolne. Ponadto mam nadzieję, że do końca tego roku zostanie ukończona rozbudowa szkoły w Bukowicach i dzisiaj jest to nasze największe zadanie inwestycyjne. A jeśli chodzi o mniejsze zadania, to został wybudowany punkt selektywnej zbiórki odpadów komunalnych i przeprowadziliśmy przetarg na jego operatora.

Przed rokiem zdetronizował pan wieloletniego wójta, początki współpracy z radnymi nie były dla pana najłatwiejsze, a jak ta współpraca wygląda dzisiaj? Czy jest lepiej, czy też dalej jest pod górkę?

– Gdy dwanaście lat temu mój poprzednik Mirosław Drobina obejmował urząd, to – moim zdaniem – był w dużo lepszej sytuacji niż ja. Zadłużenie gminy Krośnice było wtedy na minimalnym poziomie, a na dobrą sprawę dopiero zaczynało się mówić o projektach unijnych i dofinansowaniu i było sporo czasu, aby się do tego dobrze przygotować.

A jaka jest dzisiejsza sytuacja gminy?

– Dostałem w schedzie po poprzedniku potężne jak na naszą niewielką gminę zadłużenie, sięgające ponad 27 mln zł. To bardzo dużo, skoro nasz budżet na rok 2016 i na najbliższe lata będzie opiewał na 32 lub 33 mln zł. A jeśli weźmiemy jeszcze pod uwagę płatności za rozbudowę szkoły w Bukowicach, którą mamy uregulować w roku przyszłym, to najprawdopodobniej przekroczymy próg stu procent zadłużenia gminy. Zatem – jeśli chodzi o zadłużenie – mamy sytuacje naprawdę bardzo ciężką i niekomfortową.

A sięganie po fundusze unijne?

– Będzie problemem, ponieważ fajnie by było skorzystać z tych środków zewnętrznych, pisać nowe projekty i wnioski, ale mając na uwadze zadłużenie i jego bieżącą obsługę, widzimy, że nie zostaje nam prawie zupełnie wolnych środków finansowych na wkład własny. Wynikają z tego powodu problemy, a ponadto mój poprzednik niewiele przygotował odpowiedniej dokumentacji na złożenie wniosków o dofinansowania. Takie dokumentacje w tym roku będziemy opracowywać. Krótko mówiąc, łatwo nie jest, ale idziemy do przodu.

Co się zmieniło?

– To, że udało się zrealizować całkiem sporo niewielkich zadań, na które oczekiwali mieszkańcy gminy. Współpraca z radą nadal jest taka jak na początku mojego wójtowania, ale większych zgrzytów nie ma. Na pewno dobrze by było, abyśmy współpracowali zgodnie, bowiem tylko razem możemy wyjść na prostą.

Rozmawiał Sławomir Grymin

Share