Łagiewniki: Sukcesy i nonsensy

W położonej na południe od Wrocławia (około 32 km) gminie Łagiewniki są korzystne warunki klimatyczne i glebowe dla intensywnej gospodarki rolnej (buraki cukrowe, pszenica, rzepak i kukurydza), która dominuje na tym terenie. Nie samym jednak rolnictwem gmina żyje, bowiem nowoczesny miejscowy samorząd konsekwentnie i skutecznie działa, aby rozwijało się osadnictwo. Krok po kroku wzbogacana jest infrastruktura gminy i uzbrajane są tereny pod budownictwo. Krótko mówiąc, to, co założył sobie lokalny samorząd, po prostu się udaje.

Trzeba przyznać, że wójt Janusz Szpot i Rada Gminy Łagiewniki działają planowo i konsekwentnie i nie zasypiają gruszek w popiele. Już od dłuższego czasu widać, że łagiewnickiemu samorządowi zależy na rozwoju mieszkalnictwa, a plany przekuwane są w realia. Inna sprawa, że ludziom pomaga tutaj natura, bowiem walory przyrodnicze tej ziemi są skarbem nie do przecenienia, który przyciąga jak silny magnes. Warto podkreślić, że północna część gminy objęta jest ochroną prawną Ślężańskiego Parku Krajobrazowego wraz z jego otuliną (góra Radunia, wsie Jaźwina, Kuchary, Uliczno, Młynica, Domaszów, Oleszna i Sokolniki) i jest dodatkowym walorem turystycznym gminy.

Natura – nawet najpiękniejsza – nie we wszystkim jednak zastąpi człowieka. Do polepszenia infrastruktury potrzebne są dobre pomysły, upór i środki finansowe, najlepiej te zewnętrzne. To wszystko w gminie Łagiewniki było i jest, i występuje razem. Na początku maja oddano do użytku nowe, jedno z najładniejszych na Dolnym Śląsku targowisko, a w trakcie realizacji są nowe przedsięwzięcia. – W tym roku rzeczywiście udało się nam pozyskać trochę finansowych środków zewnętrznych i dzięki temu możemy wykonywać zadania potrzebne naszej społeczności – uśmiecha się wójt Janusz Szpot. – Kontynuujemy budowę pełnowymiarowej sali gimnastycznej przy naszym gimnazjum. Dzisiaj jest to jedna z najpotrzebniejszych i niecierpliwie oczekiwanych inwestycji w naszej gminie. Taka sala w gimnazjum jest niezbędna. Można dużo mówić o prawidłowym rozwoju młodzieży, ale lepiej jest dla niej coś konkretnego i pożytecznego zrobić. Dla naszej gmina ta budowa jest niebagatelnym i trudnym zadaniem, ponieważ łączny koszt inwestycji przekracza cztery miliony złotych.

W gminie Łagiewniki pojawiają się nowi mieszkańcy. Ostatnio, dzięki staraniom samorządu, uzbrojono duży teren pod budownictwo, jest tam woda, kanalizacja i nawet asfaltowa droga. – Przy gimnazjum budujemy piękne boisko lekkoatletyczne, a ponadto scenę widowiskową, na której w przyszłości będą się odbywały plenerowe imprezy – wylicza z satysfakcją Janusz Szpot. – Otworzyliśmy też nowe, ładne targowisko. Z początku bardzo mnie krytykowano, że to zbyt wielki wydatek, ale przecież dostaliśmy bardzo wysokie dofinansowanie i żal było nie skorzystać z takiej szansy. Teraz zdaję sobie sprawę z tego, że decydując się na budowę targowiska, mieliśmy całkowitą rację.

W tej łagiewnickiej beczce miodu jest jednak łyżka dziegciu, ponieważ ostatnie deszcze i gradobicia spowodowały straty w rolnictwie i infrastrukturze. W kilku miejscowościach zniszczone zostały mostki, przejazdy i plony. – W takim wypadku rolnikom trzeba pomóc i umorzyć podatki, ale nie rozumiem, dlaczego z tego powodu obcina się gminom subwencje – martwi się wójt Szpot. – Przecież gmina, która nie jest winna zaistniałym kataklizmom, musi pomóc ludziom i za to jest jakby karana obcinaniem subwencji. W myśl niedopowiedzianej zasady, że jak wójt czy burmistrz jest taki dobry, że umarza podatki, to do budżetu gminy nie dostanie pieniędzy z subwencji. To jest moim zdaniem niesprawiedliwość i nonsens.

S.G.

 

Share