Milicz: MiLo – smaki przyjaźni

Przyjaźń jest jak ojczyzna. Naszą małą ojczyzną jest właśnie ta nasza przyjaźń – mówił Mario Paulo, burmistrz Lohr nad Menem. Natomiast Piotr Lech, burmistrz Milicza, nawiązując do słów ambasadora Niemiec w Polsce, powiedział, że nigdy w historii stosunki polsko-niemieckie nie były tak dobre jak teraz. Znaczący udział w tym mają także mieszkańcy bawarskiego Lohr i dolnośląskiego Milicza.

Przez dwa dni – 18 i 19 czerwca – obchodzono w Miliczu 15-lecie partnerstwa z Lohr nad Menem. Oficjalne uroczystości rozpoczęła nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej prowadzona przez Halinę Smolińską. Uczestniczyli w niej włodarze partnerskich miast – Piotr Lech i Mario Paulo. Salę wypełnili radni z Lohr i Milicza, mieszkańcy obu miast, goście.

Oczywiście nie byłoby tej specjalnej sesji, gdyby nie wydarzenia sprzed piętnastu lat. To bowiem wiosną 2001 roku akt współpracy uroczyście podpisali, najpierw w Lohr, a następnie w Miliczu, ówcześni burmistrzowie – Siegfried Selinger i Waldemar Wall. Wcześniej rady miejskie obu miast podjęły stosowne uchwały. Powstały też stowarzyszenia partnerskie „Lohr” i „Milicz”, które wzięły na siebie m.in. organizację wymiany młodzieży pomiędzy miastami partnerskimi.

Jednak tak naprawdę wszystko rozpoczęło się jeszcze wcześniej. Opowiadał o tym w swoim wystąpieniu na uroczystej sesji Mario Paulo, obecny burmistrz Lohr. Przypomniał, jak to latem 1995 roku grupa niemieckich leśników wracała z wycieczki po Polsce i zły stan dróg oraz warunki pogodowe opóźniały powrót. A ponieważ jeden z uczestników niemieckiej grupy znał ówczesnego dyrektora milickiego nadleśnictwa, postanowiono szukać ratunku właśnie tutaj. I chociaż niespodziewani goście z Niemiec pojawili się około północy, zostali przyjęci gościnnie, serdecznie, wyjątkowo.

– To tamtej nocy narodziło się partnerstwo pomiędzy naszymi miastami, regionami, pomiędzy ludźmi – mówił Mario Paulo. – Historia ta obrazuje, że gdy spotykają się dwie grupy obcych sobie ludzi, to albo obdarzamy się zaufaniem, albo pozostajemy sobie obcy… Obdarzając kogoś odrobiną zaufania i życzliwości, można zdziałać bardzo dużo. Nie wolno nam pozwolić na izolację, szczególnie dzisiaj. Tylko zjednoczona i solidarna Europa jest w stanie pokonać wszystkie pojawiające się wyzwania. To takie partnerstwa jak nasze mogą budować coś większego. Europa to coś więcej niż Bruksela, Strasburg, Berlin czy Warszawa. Europę stanowią ludzie, którzy darzą się wzajemnym szacunkiem i życzliwością. Dlatego dbajmy i pielęgnujmy naszą przyjaźń – apelował burmistrz Lohr.

Również Piotr Lech, burmistrz Milicza, ciepło wspominał początki wzajemnych kontaktów z bawarskimi przyjaciółmi.

– Piętnaście lat w historii europejskich krajów i historii narodów to bardzo niewiele. Piętnaście lat w kraju, który 26 lat cieszy się pełną wolnością i suwerennością, to już okres bardzo znaczący – mówił Piotr Lech. – Podpisanie oficjalnego dokumentu o partnerstwie pomiędzy Miliczem i Lohr nad Menem, z jednej strony wieńczyło wzajemne zabiegi i działania zbliżające nasze miasta, z drugiej zainicjowało i naprawdę otworzyło w pełni współpracę, wymianę, kontakty i wszystko dobre, co zdarzyło się przez ostatnich szesnaście lat. Bo trzeba przypomnieć, że już na rok przed oficjalnym nawiązaniem partnerstwa trwały dobre kontakty i wzajemne relacje pomiędzy administracją leśną oraz szkołami – Gustav Woehrnitz Mittelschule Lohr a. Main i Szkołą Podstawową nr 2 w Miliczu. Te dwie instytucje były prekursorami prawdziwego partnerstwa, które rodzi się nie przez akty prawne i formalne, ale przez relacje między ludźmi. W tych relacjach wymiany i spotkań uczestniczyło ponad 2,5 tys. ludzi – uczniów, nauczycieli, leśników, strażaków, sportowców, artystów, urzędników i oficjeli oraz uczniów praktykujących w zawodach. Te relacje przełożyły się też na ściślejsze związki międzyludzkie – od znajomości, poprzez przyjaźń aż do miłości – mówił burmistrz Milicza.

Po uroczystej sesji w kolorowym, ogromnym pochodzie, pełnym milickich smoków i bawarskich krasnoludków, goście z Niemiec i mieszkańcy Milicza przeszli na Rynek. Tam na wszystkich czekały kolejne atrakcje. Jedną z nich było m.in. wzniesienie toastu specjalnie na tę okazję warzonym piwem. Gmina Milicz zamówiła bowiem w lokalnym browarze Nepomucen specjalne piwo pszeniczne. „MiLo”, bo tak nazwano tę limitowaną edycję piwną z okazji 15-lecia partnerstwa Milicza z Lohr nad Menem. Piwa mógł skosztować każdy pełnoletni uczestnik Jarmarku Ziemi Milickiej. I trzeba przyznać, że ten nieduży regionalny browar ze Szkaradowa, który swoje pierwsze piwa uwarzył w lutym 2015 roku, sprostał w pełni partnerskiemu świętowaniu.

Podczas rynkowych biesiad miał również miejsce konkurs kulinarny. W międzynarodowych zespołach przygotowywano potrawy z milickich ryb. Zwycięstwo odniosła drużyna w składzie: przewodnicząca Rady Miejskiej Halina Smolińska i burmistrz Lohr, Mario Paulo. Była też okazja do skosztowania bułek ze śledziem (specjalność naszych zachodnich sąsiadów), najlepszego chleba w tej części Europy (czyli z dolnośląskich piekarń) czy smakowitych miodów i owocowych przetworów z gospodarstw w Dolinie Baryczy. Nie zabrakło też tańców i śpiewów.

Obchodom 15-lecia towarzyszył wyścig kolarski Grand Prix Doliny Baryczy, którego metę ustawiono na milickim Rynku. Kolarze wystartowali w Żmigrodzie, a zakończyli w Miliczu. Trasa liczyła 181 kilometrów. Najszybszy był zawodnik z Czech – Vojtech Hacecky. Wyprzedził dwóch Polaków: Tomasza Kiedysia i Pawła Haruckiego.

(mm)

Share