Mity, fakty, opowiastki grudzień 2016

Prezydent Łodzi Hannie Zdanowskiej przedstawiono zarzuty wyłudzenia kredytu i poświadczenia nieprawdy we wniosku o udzielenie kredytu bankowego swojemu partnerowi. Pani prezydent oświadczyła, że jest niewinna i nie popełniła żadnego przestępstwa. Hanna Zdanowska uznała zarzuty za bezzasadne, ponadto poinformowała, iż kredyt został spłacony, a informacje o dwóch kredytach z lat 2008-2009 zamieściła w swoich zeznaniach podatkowych. W związku z tym, że prokuratorskie zarzuty dla prezydent Łodzi pośrednio dotyczą jej partnera Włodzimierza G., Hanna Zdanowska zdecydowała, iż wyjaśni, dlaczego w roku 2008 sprzedała mu swoje mieszkanie oraz dlaczego później kupiła od niego działkę.

• • •

Centralne Biuro Antykorupcyjne twierdzi, że prezydent Lublina Krzysztof Żuk złamał przepisy tzw. ustawy antykorupcyjnej, zasiadając w radzie nadzorczej PZU Życie SA i pobrał z tego tytułu wynagrodzenie rzędu 260 tys. zł, pełniąc równocześnie funkcję prezydenta Lublina, w okresie od stycznia 2014 do stycznia 2016 roku. Kontrolerzy powołują się na art. 4 ustawy antykorupcyjnej, stanowiący, że osoby podlegające ograniczeniom antykorupcyjnym w okresie sprawowania funkcji (m.in. prezydenta, burmistrza i wójta) nie mogą zasiadać w organach spółek prawa handlowego. Twierdzą także, że w tym przypadku nie zachodzi ustawowy wyjątek od zakazu, na który powołuje się prezydent Żuk. W myśl tego przepisu prezydent może objąć stanowisko w spółce, na które wskazała go inna spółka, w której udział Skarbu Państwa przekracza 50 proc. kapitału zakładowego lub 50 proc. liczby akcji. Prezydent Krzysztof Żuk odrzuca zarzuty i twierdzi, że mają one wyłącznie polityczny charakter. Rada miasta ma miesiąc na wygaszenie mandatu Żukowi, ale koalicja Platformy Obywatelskiej i Wspólnego Lublina ma przewagę jednego głosu w radzie, więc ten scenariusz jest mało prawdopodobny. Jeśli radni nie wygaszą mandatu, może zrobić to wojewoda lubelski w trybie zarządzenia zastępczego. Prezydent będzie mógł wtedy zaskarżyć decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a następnie do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Krzysztof Żuk jest doktorem nauk ekonomicznych, w latach 2007-2009 był podsekretarzem stanu w resorcie skarbu państwa, a w roku 2014 otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla rozwoju samorządu terytorialnego w Polsce.

• • •

Do połowy listopada samorządy miały czas na przygotowanie projektów swoich budżetów na rok 2017. W największych polskich miastach dochody i wydatki – zwłaszcza na inwestycje – zaplanowane zostały bardzo ostrożnie. Ma to związek przede wszystkim z reformą oświaty szykowaną przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, a także z unijnymi dotacjami, które do samorządów jeszcze nie dotarły. Gdańsk z budżetem w wysokości ponad 2,8 mld zł i deficytem 161 mln zł, oszacował, że zmiany w oświacie będą kosztować miasto ponad 70 mln zł. Wrocław (budżet ponad 4 mld zł, deficyt 165 mln zł) planuje koszty reformy na 45 mln zł. A w Krakowie (budżet ponad 8 mld zł, deficyt 109 mln zł) w roku 2017 likwidacja gimnazjów i tworzenie ośmioletnich podstawówek pochłonie 20 mln zł. W Częstochowie wyliczono, że zwolnionych zostanie 200 pedagogów, co dla miasta oznacza konieczność znalezienia 3,5 mln zł na dodatkowe wydatki.

• • •

Mieszkańcy Środy Śląskiej (województwo dolnośląskie) nie chcą fabryki Lufthansy i General Electric, bowiem przeczytali w ulotce, iż „zakład może stać się celem ataków terrorystycznych, a wybuch naziemnych zbiorników na paliwo spowodowałby zniszczenia w promieniu wielu kilometrów”. Nie pamiętam, aby w ostatnich latach taka histeria opanowała Środę Śląską i jej okolice. Najpierw kolportowano anonimowe ulotki, potem odbyła się manifestacja pod urzędem miasta, spotkania z burmistrzem w świetlicach wiejskich w Juszczynie, Świętem i Komornikach, złożenie rezygnacji przez wiceburmistrza Przemysława Babińskiego, a w końcu specjalna sesja rady miejskiej. Wszystko przez potencjalną inwestycję na działce przy drodze krajowej 94 położonej przed wjazdem do dziewięciotysięcznej Środy Śląskiej. Na tym kawałku pola mógł zainwestować Jaguar (wybrał Słowację), mógł też Mercedes, ale fabrykę silników za 2 mld zł postawi w okolicach Jawora. Jednak Środa Śląska i jej okolice dostały kolejną szansę – tym razem jej terenami położonymi w Legnickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej zainteresowani są przedstawiciele niemieckich linii lotniczych Lufthansa oraz amerykańskiego giganta General Electric. Wspólna spółka tych dwóch firm miałaby na Dolnym Śląsku wybudować zakład serwisowania i naprawy silników lotniczych, a wartość inwestycji to około 250 mln euro. Niestety, inwestycja może nie zostać zrealizowana, ponieważ jej przeciwnicy straszą mieszkańców okolicznych miejscowości ogromnym hałasem od silników odrzutowych, zdewastowaniem przez zakład środowiska naturalnego i zagrożeniem terrorystycznym. Na nic rzeczowe argumenty i naukowe opracowania, a sytuacja wygląda podobnie jak w niektórych miejscach naszego kraju, w których montowano farmy wiatrowe. Są, jak mawiał mój teść Jarosław Tyszkowski, dwie rzeczy nieskończone i wzajemnie się napędzające – miłosierdzie boskie i ludzka głupota. Dlatego średzkiemu samorządowi może przejść koło nosa kolejna już poważna inwestycja, a mówi się przecież, że do trzech razy sztuka.

• • •

Rząd planuje stworzenie Polskiej Służby Geologicznej i odebranie gminom części pieniędzy z opłaty eksploatacyjnej, którą płacą gminom przedsiębiorcy wydobywający surowce na ich terenach. Na Dolnym Śląsku najczęściej chodzi o KGHM i miedź lub kopalnię Turów i węgiel brunatny. Zasada jest prosta: im więcej kopalnia wydobywa w danym miejscu, tym więcej płaci do budżetu samorządu. Wprowadzone opłaty miały władzom lokalnym rekompensować straty związane z pracami nad i pod ziemią. Zgodnie z reformą przygotowaną przez resort środowiska, od przyszłego roku niektóre samorządy pieniędzy z opłat dostaną znacznie mniej niż obecnie. Maksymalna wysokość daniny w przeliczeniu na mieszkańca będzie bowiem wynosić 500 zł. Dla porównania gmina Jerzmanowa pod Głogowem w tym roku otrzymała z tego tytułu od KGHM 2345 zł na mieszkańca. Gmina Jerzmanowa, licząca 4,8 tys. mieszkańców, należy do najbogatszych w kraju. W tym roku zajęła pod tym względem piąte miejsce w Polsce z dochodem podatkowym na mieszkańca w wysokości 5,5 tys. zł.

Podglądacz samorządowy

Share