Od bajki do moralitetu…

Czerwiec – schyłek operowego sezonu – poprowadzi nas od bajki do moralitetu. Od Pchły Szachrajki do Fausta… Już wiemy, że początek tej drogi był udany.

„Chcecie bajki – oto bajka! Była sobie Pchła Szachrajka“ – tak rozpoczyna się jeden z najpopularniejszych utworów w całej polskiej literaturze dziecięcej. – Trudno mi sobie wyobrazić, jak dzieci mogły kiedyś dorastać bez bajek Brzechwy! Bo to już kolejne pokolenie młodych Polaków, które uwielbia tego autora. Ja sama do dzisiejszego dnia jestem pod jego urokiem – opowiada Anna Seniuk, która w Operze Wrocławskiej przygotowała spektakl z tekstem Brzechwy i muzyką Macieja Małeckiego. Pchła Szachrajka postanowiła wystąpić teraz w Operze Wrocławskiej z zawodowymi śpiewakami, ponownie z muzyką swojego ulubionego kompozytora. Pchlim wyczynom towarzyszy muzyka Macieja Małeckiego – różnorodna i kolorowa jak harce naszej bohaterki. Słyszymy tu swing, tango, jazz, kujawiaka, fokstrota czy bluesa.

Postanowienie Pchły – to operowe! – okazało się wyborem znakomitym. Wystarczyło obserwować dziecięcych widzów – a 1 czerwca była ich (oczywiście z rodzicami i opiekunami) pełna sala. Pełna dzieci i ich entuzjazmu dla Pchły i jej towarzyszy. A Pchła (Emose Katarzyna Uhunmwangho) rozrabiała z takim wdziękiem, tak znakomicie aktorsko, że wybaczyć jej trzeba wszystkie jej szachrajstwa i szaleństwa. Wybaczyli na pewno ci, którzy wraz z nią znaleźli się na scenie i znakomicie pchle „gałgaństwa” – jak mówi sama szachrująca bohaterka – wspierali.

Anna Seniuk na konferencji prasowej przyznała, że Pchła Szachrajka skacze za nią od dawna – od roku 1979 i teatralnej wizji bajki Brzechwy przygotowanej dla Teatru Telewizji przez Macieja Wojtyszkę.

Wrocławska Pchła… z muzyką Macieja Małeckiego jest operowym debiutem reżyserki, a operowość spektaklu podkreślają fragmenty Toski i Strasznego dworu

W sumie jest Pchła Szachrajka spektaklem doskonałym, dowcipnym (także dla dorosłych), ze znakomitą scenografią i aktorsko rewelacyjnym. Trzeba też wiedzieć, że Pchły są dwie: każda inna, każda z nieco inną wizją bohaterki Brzechwy. Ja widziałam i słyszałam Emose Katarzynę Uhunmwangho. Drugą Pchłę – Marię Rozynek-Banaszak – mam nadzieję zobaczyć i usłyszeć. Bo na pewno warto…

Zaczyna się więc ten czerwiec bajką, a kończyć będzie Faustem Charlesa Gounoda. Od bajki do moralitetu. I do wielkiej opery, bo Faust to superopera. Od momentu powstania (bardzo to był skomplikowany twórczy proces) w roku 1859 do końca wieku XX wystawiono Fausta w Paryżu, gdzie swą drogę operową zaczynał, 3000 razy…

Spektakl przygotowany przez Operę Wrocławską będzie superprodukcją, zaprezentowaną w Hali Stulecia – pierwsza superprodukcja odbyła się równo 20 lat temu, w roku 1997, była to Aida Verdiego, czyli także opera nad operami. Faust będzie więc spektaklem dla megaprodukcji jubileuszowym. Przygotuje spektakl reżysersko Beata Redo-Dober, za pulpitem dyrygencki stanie Marcin Nałęcz-Niesiołowski. Jaki to będzie Faust? Jaką drogę wybiorą realizatorzy, aby pokazać bolesne poszukiwanie nieśmiertelności, miłości, młodości?

Superopera Gounoda będzie zamknięciem pierwszego sezonu nowego kierownictwa Opery Wrocławskiej. Zamknięciem na pewno bardzo ciekawym i efektownym…

Ata

Charles Gounod

Faust

Premiera 23, 24, 25 czerwca 2017

Share