Prusice: Byle czego nie chcemy

Rozmowa z Igorem Bandrowiczem, burmistrzem Prusic

Od paru lat przyzwyczailiśmy się do tego, że w gminie Prusice dzieje się niemało, realizowanych jest wiele inwestycji i zadań – i tak samo jest w tym roku.

– Czwarty rok mojej kadencji związany jest z finalizowaniem pewnych projektów, do których przygotowywaliśmy się przez ubiegłe lata i można powiedzieć, że jest to rok kulminacyjny, w którym kończymy niektóre projekty.

Wygląda to tak, jakby włodarz gminy celowo mierzył z zakończeniem inwestycji na okres przed kolejnymi wyborami samorządowymi.

– Nie ma to nic wspólnego z jakimś specjalnym celowaniem na koniec kadencji. Po prostu tak wyglądała ścieżka inwestycyjna, planowanie, pozyskanie środków zewnętrznych, wykonanie zadania i rozliczenie inwestycji. A dla mnie najtrudniejszym okresem jest realizacja projektu, gdzie trzeba włożyć serce, bowiem jeśli tego nie będzie, to ma się wtedy byle co. A my w Prusicach byle czego nie chcemy!

Czyli jak coś robić, to robić dobrze.

– Właśnie tak. Konkretnym przykładem dobrej roboty jest u nas Prusickie Centrum Fitnessu, gdzie w jego projekt włożono właśnie serce i teraz widzimy z satysfakcją, jak ludzie pokochali to miejsce. Wielu mieszkańców odwiedza Centrum, także ja – jeśli tylko mogę – staram się regularnie ćwiczyć. Oczywiście gdy jest coraz jest cieplej, to obłożenie spada, gdyż konkurencją są wtedy boiska i akweny. Najbardziej liczymy na frekwencję w Centrum na okres od września do marca, a obok – dzięki środkom z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego – otwieramy nowoczesną mediatekę, która zlokalizowana jest naprzeciwko szkoły. Będzie tam można skorzystać z bogatego księgozbioru i nowoczesnych narzędzi do czytania książek i przeglądania multimediów. Ponadto w tym roku otwarliśmy nasze prusickie kino, projekcje są w każdy weekend, a w niektóre tygodnie mamy w nim projekcje tematyczne. Do kina staramy się ściągnąć jak najwięcej mieszkańców, średnia frekwencja wynosi 50-80 osób, ale czasami na seansach dla młodzieży sala jest wypełniona, czyli jest około 160 widzów.

Jeśli ten rok jest czasem wielu inwestycji, to pracy chyba sporo od rana do wieczora.

– Rzeczywiście, w związku z mnogością zadań problemy się nawarstwiają. W naszej gminie nie pracuje 150 urzędników, tylko – łącznie ze strażą miejską – około 50. Największym naszym projektem jest budowa oczyszczalni ścieków wraz z kanalizacją. Projekt opiewa na prawie 40 mln zł. Dodatkowo z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej otrzymaliśmy 1,5 mln zł na zrobienie do tej kanalizacji przyłączy, więc dla mieszkańców gminy Prusice przyłącza będą kosztowały 10 procent ich wartości – 45 procent kosztów pokryją środki z NFOŚiGW, drugie 45 procent to pieniądze z pożyczki dla gminy. Mieszkaniec pokryje więc tylko równowartość 10 procent. To swoista zachęta do tego, aby ludzie podłączali swoje mieszkania i gospodarstwa do sieci kanalizacyjnej, ale nie ukrywam także tego, że również nam potrzebna jest odpowiednia ilość ścieków, aby zasilić nimi oczyszczalnię.

Nie wszędzie sprawdziły się straże gminne…

– …ale u nas nie jest źle. Nie ma jakichś głośnych i zdecydowanych protestów, bowiem staramy się, aby straż podczas wypełniania swych obowiązków działała rozważnie i nie dokuczała mieszkańcom naszej gminy. Oczywiście – tam, gdzie to niezbędne i potrzebne – straż interweniuje w ramach obowiązującego prawa i choć niektórzy oczekują interwencji bardziej radykalnych, to od takich działań jest policja. Nasza straż jest raczej od prewencji werbalnej, na przykład pouczeń. Nasza straż miejska finansowana jest z dwóch fotoradarów. Od czasu, gdy na skrzyżowaniu Prusice – Oborniki Śląskie stanął fotoradar, miał tam miejsce jeden wypadek śmiertelny i była jedna kolizja; wcześniej takich zdarzeń było więcej.

Nowe programowanie unijne 2014-2020 – wprawdzie na razie tylko na papierze – już ruszyło.

– Z informacji od marszałka dolnośląskiego wynika, iż Regionalny Program Operacyjny został skierowany do Brukseli i czeka na akceptację, zatem na dzisiaj nie ma żadnych naborów. Ale mamy jeszcze projekty realizowane przez nas z programowania 2007-2013. Realizujemy projekt z Dolnośląską Służbą Dróg i Kolei – przebudowę drogi wojewódzkiej przebiegającej przez naszą gminę i jest to odcinek sześciu kilometrów wraz z chodnikami. Teraz niecierpliwie czekam na projekt, a jak go dostanę, będę rozmawiał z marszałkiem i z DSDiK na temat rozpoczęcia tej inwestycji. Pieniądze na to zadanie już mamy zapisane w budżecie województwa. Szkopuł w tym, że projektant opóźnia się z wykonaniem projektu. Poza tym czekamy na decyzję, czy nasz projekt dotyczący budowy ścieżek rowerowych trasą dawnej kolei wąskotorowej (najdłuższa ścieżka rowerowa w województwie dolnośląskim) utrzyma się na liście projektów indykatywnych. Bardzo nam na tym zależy. Pragniemy, aby była to inwestycja pokazowa i flagowa dla tego rodzaju przedsięwzięć.

Czy zaczął pan już pisać swój program wyborczy?

– Program mam w zasadzie w głowie i dobrze wiem, co chciałbym realizować – gdybym wygrał w wyborach – przez następne cztery lata. Jednak na razie jestem na etapie podsumowywania tego, co obiecałem naszym mieszkańcom w roku 2010, z czego się wywiązałem, a czego zrobić się nie udało. W ciągu miesiąca zrobię rachunek sumienia.

Rozmawiał Sławomir Grymin

Share