Prusice: Cudowny krąg

Gdy dni będą stawać się coraz dłuższe, coraz bardziej będzie nas ciągnęło do wędrówek… Wybierzmy się więc na wędrówkę po gminie Prusice i jej stolicy – Prusicach. Dzieje prusickich ziem są długie, czas pozostawił po sobie znakomite zabytki, a bohaterowie tych dziejów to postaci nader malownicze. A i dziś żyje się tu ciekawie i pięknie.

Ta ziemia to raj dla archeologów – najstarsze ślady osadnictwa pochodzą z okresu paleolitu (8000 lat p.n.e.) i neolitu (4200-1700 lat p.n.e.). Pozostałości cmentarzy kultury łużyckiej i bogate znaleziska z epoki brązu (1700-650 lat p.n.e.) to następne ślady pierwszych mieszkańców tej ziemi. Wiek VIII naszej ery zaś to okres, gdy pojawiają się tu osadnicy, a wiek XII to czas, gdy Prusice i Strupina stają się villaforensis, czyli osadami targowymi – pierwsza wzmianka o Prusicach pojawia się już w roku 1136! W roku 1287 Prusice otrzymują prawa miejskie, w XIII wieku książę Henryk Pobożny stawia tu zamek, a dokumenty z roku 1317 świadczą o tym, że w Prusicach był już wtedy kościół parafialny. Długie dzieje Prusic i całej gminy to czas – jak na całym Dolnym Śląsku, jak w całej Europie zresztą – wojen, walk o władzę, klęsk i epidemii. Ale z drugiej strony to w Prusicach czas bujnego rozwoju rzemiosła, silnej gospodarki, opartej na dynamicznym rozwoju jarmarków i targów – pod koniec wieku XVII Prusice liczyły 400 domów i 2600 mieszkańców!

Jednak dzieje tych ziem to nie tylko dzieje gospodarki, nie tylko budowa miasta, świątyń… To także dzieje ludzi, a były wśród nich postaci niezwykłe. Henryk III Kurzbach – Kurzbachowie władali tymi okolicami od 1492 do 1592 r. – stać by się mógł bohaterem jakże dziś lubianych historyczno-fantastycznych sag: hulaka i rozrzutnik, który aby napełnić pustą kiesę, pierwszą żonę zamurował w zamku w Prusicach, gdzie jedzenie podawano jej przez mały otwór, a sam ożenił się po raz drugi. Oczywiście, z panną z wielkim posagiem… Czyż nie historia jak z „Gry o tron”? Bohaterem zaś wielkiej historycznej superprodukcji zostać by mógł Melchior von Hatzfeld – jego ród władał od roku 1641 Prusicami, a sam Melchior, uczestnik wojny trzydziestoletniej, walczący pod skrzydłami słynnego Albrechta Wallensteina, wyzwolił w roku 1657 Kraków od pierwszego najazdu Szwedów. Zmarł w roku 1658, a od roku 1667 jego ciało spoczywa w barokowej kaplicy, dobudowanej do gotyckiego kościoła pw. św. Jakuba w Prusicach. Alabastrowa tumba, dzieło znakomitego kamieniarza, Achillesa Kerna z Frankonii, zdobna jest dwunastoma scenami wojennymi; sam Melchior, w zbroi, spoczywa spokojnie, podpierając głowę ręką, a u jego stóp leży ukochana suczka, dożyca Trčka. Na dole sarkofagu widać herb Świętego Przymierza, a obok niego – panoramę Krakowa. Drugi prawie taki sam sarkofag – oba zamówił brat Melchiora – zobaczyć można w Laudenbach.

Grobowiec Hatzfelda to najcenniejszy tutejszy zabytek, ale oczywiście wiele jest w gminie Prusice jeszcze do zobaczenia! Sam kościół św. Jakuba – odbudowany w 1492 roku po pożarze – wart jest obejrzenia, tak jak i neoromański kościół pw. św. Józefa Oblubieńca, z pięknymi witrażami i portalem. Prusicki Rynek to jeden z najładniejszych po niedawnej (2010-2012) rewitalizacji rynków regionu, którego najwspanialszą ozdobą jest renesansowy ratusz. Sam Rynek to znakomity przykład architektury XIX-wiecznej, ale ratusz ma dużo dłuższą historię, wybudowano go bowiem w roku 1512, a po pożarze w roku 1529 przebudowano właśnie w stylu renesansu. I ten styl zachowano, gdy w roku 1931 zakończona została ostatnia duża przebudowa gmachu. A gdy w latach 2010-2012 odnowiono jego elewację, odzyskał dawny blask. Z jego 39-metrowej wieży, na którą prowadzi 145 stopni, podziwiać można panoramę Prusic i nieodległych od miasta lasów.

Te widoczne w wieży ratuszowej okolice też mają czym przyciągnąć ludzi ciekawych świata. Oto w Pawłowie Trzebnickim zobaczyć można bardzo rzadki przykład sakralnej architektury szachulcowej – to świątynia pw. św. św. Piotra i Pawła, wzniesiona w roku 1709, w czasie, gdy po wojnie trzydziestoletniej na mocy traktatu westfalskiego zabroniono budować świątynie ewangelickie w granicach miast i z trwałych materiałów. Na szczęście te „nietrwałe” przetrwały i dziś możemy podziwiać w Pawłowie Trzebnickim barokowy kościół z zachowanym barokowym ołtarzem.

Nie same świątynie jednak pozostawiła tu po sobie historia – oto pałac w Brzeźnie, jedna z nielicznych budowli szlacheckich w tych okolicach, której przywrócono dawną świetność i blask. Pałac powstał około 1850 roku, a przebudowany w roku 1913, stanowi dziś piękny przykład architektonicznego historyzmu. Jego powrót do „pałacowego” stanu rozpoczął się w roku 1999, gdy przeszedł w prywatne ręce, bowiem po drugiej wojnie obiekt został przejęty przez państwo z przeznaczeniem na PGR i przedszkole i – jakżeby inaczej! – stopniowo popadał w ruinę. Po wielu latach renowacji pałac mieści hotel, restaurację, a w jego otoczeniu, w parku, znalazły się korty tenisowe i pola golfowe. Dziś to jeden z najpiękniejszych kompleksów sportowo-rekreacyjnych na Dolnym Śląsku, a odrestaurowane wnętrza i stare meble tworzą swoisty klimat, spójny z architekturą i pałacu, i otaczającego go krajobrazu.

W czasie podróży po gminie Prusice nie wolno ominąć Wszemirowa ze świątynią pw. Michała Archanioła, której historia zaczyna się w roku 1305, a gdy wrócimy do stolicy gminy, przejdźmy się raz jeszcze po mieście, bo wiele tam budynków, także mających i ciekawą architekturę, i interesującą historię. Przykład znakomity to pochodzący z początku wieku XX budynek dawnego szpitala miejskiego – dziś przedszkole „Calineczka” – interesujący architektonicznie, ale przypominający także, że na ziemi prusickiej dzieje szpitalnictwa rozpoczęły się już w roku 1150 (lub 1280, jak mówią inne źródła). Także jeśli idzie o szkolnictwo, ma się gmina czym pochwalić: to tutaj, w Pawłowie Trzebnickim, 20 kwietnia 1945 roku rozpoczęła pracę pierwsza polska szkoła na Dolnym Śląsku…

Zabytki, dzieje związanych z tą ziemią ludzi, ciekawostki wreszcie, jak te wyżej – to wszystko nie tylko przyciąga zwiedzających, ale i buduje wspólnotę, a wspólnota buduje nowe wartości, przyciągające ludzi – taki cudowny krąg się dzieje. I tak na przykład w Strupinie mieszkańcy stworzyli różany świat. Wszystko, co różane i z różami związane, tam znajdziemy na pewno. Maleńki Borówek z kolei, gdzie jest kilkudziesięciu mieszkańców, stworzył skansen maszyn i urządzeń rolniczych, miejsce bardzo ciekawe i turystycznie atrakcyjne.

A jak dodamy do tego lasy i stawy gminę zdobiące i otaczające, otrzymamy sumę atrakcji, jakich ktoś, kto chce poznać Dolny Śląsk – lub wybrać go na swój nowy dom – pominąć nie może.

Anita Tyszkowska

Share