Różnorodność – klucz do NFM

Z Andrzejem Kosendiakiem, dyrektorem Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu rozmawia Anita Tyszkowska

– W czasie tegorocznej Wratislavii Cantans zachwyciły mnie Widma Moniuszki w wersji operowej… Z jednej strony znakomite muzycznie, z drugiej – fascynujące teatralnie. Był to spektakl naprawdę niesamowity, który budził jedną jeszcze – poza radością odbioru świetnego dzieła – refleksję nad zmianami, tak Wratislavii, jak i samego Narodowego Forum Muzyki. Wratislavia rozszerzyła skrzydła, którymi przygarnia muzykę, podobnie – NFM, którego program zrobił się nieprawdopodobnie różnorodny. Wystarczy choćby popatrzeć na programy koncertów – w jednym Vivaldi i Rafał Augustyn, Bach i Hanna Kulenty…

– Chcę, żeby tak było! Jest tak wielkie bogactwo różnych gatunków muzyki, że warto czasami wyjść poza ustabilizowane upodobania – wiadomo, słuchamy tego, co znamy i lubimy, ale my tu, w NFM, chcemy stworzyć sytuację, w której będzie okazja do kontaktu z muzyką, której być może nie znamy, ale którą na pewno możemy polubić, i stąd tak wielka różnorodność. Poza tym są różne gusta – a my chcemy, aby naszą publicznością byli wszyscy, nie tylko ci, którzy mają jakiś bardzo wykrystalizowany pogląd na jeden rodzaj muzyki, są tego rodzaju muzyki fanami. Narodowe Forum Muzyki jest otwarte dla wszystkich, którzy są na muzykę otwarci…

– I to jest główna linia programowa NFM?

– Cóż, ktoś może powiedzieć, że wszystko – znaczy nic, ale przecież nam nie chodzi o to, aby oferować wszystko, co jest możliwe! Często jednak poprzez zestawienie w jednym programie utworów sobie pozornie odległych poznajemy oblicze muzyki, jakiego byśmy się nie spodziewali. Różnorodność wzbogaca – my mamy wiele bardzo różnych festiwali, wiele różnych zespołów artystycznych, które szukają swojego artystycznego oblicza: swojej artystycznej tożsamości gdzie indziej szuka Orkiestra Leopoldinum, gdzie indziej – Wrocławska Orkiestra Barokowa czy nasze drobniejsze zespoły…

– Jest ich w sumie…?

– Trudno policzyć! (śmiech) Tak naprawdę to dwanaście. Chodzi nam o otwarcie na różnorodność – to z jednej strony, z drugiej zaś o pilnowanie, aby oferta była ambitna, aby nie proponować zbyt łatwej muzyki, zbyt łatwych rozwiązań. To jest klucz do rozumienia Narodowego Forum Muzyki i to można odnaleźć w programie, który przygotowaliśmy na sezon 2017/2018.

– Warto się już z nim zapoznać, wydarzeń jest bardzo wiele. Znów pojawi się w NFM taniec…

– To jest gatunek sztuki, który do tej pory był we Wrocławiu słabo reprezentowany, my proponujemy znakomite zagraniczne zespoły i myślę, że ten cykl będzie nam w kolejnych latach towarzyszył. Mogę też zdradzić pewną tajemnicę – otóż chciałbym od przyszłego sezonu ofertę NFM poszerzyć o poezję, związaną z muzyką… Tak czy inaczej, rytm sezonu wyznaczają z jednej strony koncerty, odbywające się cyklicznie: piątki – Orkiestra Filharmonii Wrocławskiej, sobota, niedziela – koncerty innych zespołów, bądź gościnnych, bądź naszych, i w czwartki – muzyka kameralna. Kalendarz jest mocno uporządkowany. Poza tym jeden tydzień w miesiącu zawsze jest tygodniem edukacyjnym, zapraszamy wtedy dzieci w różnym wieku i młodzież, w niedzielę – rodziny. Rytm jest więc wyznaczany przez ten stały układ koncertów, oraz oczywiście przez festiwale. Za nami Wratislavia Cantans, przed nami za chwilkę – Jazztopad, tradycyjnie z wielką gwiazdą, tym razem Herbie Hancockiem. Mamy także Charlesa Lloyda, który jest z festiwalem zaprzyjaźniony, i wiele innych znakomitości… Następnie Festiwal Noworoczny, a potem – Musica Polonica Nova (która pojawia się naprzemiennie z festiwalem Musica Electronica Nova), w tym roku zaprojektowana przez nowego szefa artystycznego, Pawła Hendricha, a potem Leo Festiwal i w wakacje – Forum Musicum, czyli festiwal muzyki dawnej.

– Otworzyliście się też na formy teatralne, na operę… Zaprzyjaźniliście się z sąsiadami?

– Przy placu Wolności jest kilka instytucji kultury – NFM, Muzeum Miejskie, Muzeum Teatru… I oczywiście – Opera Wrocławska, z którą podjęliśmy współpracę. Opera jako gatunek będzie się pojawiać w NFM, ale raczej w wersji estradowej, z rzadka będziemy pokazywać wersję sceniczną – jak Widma Moniuszki, które wciąż są dla nas wielką fascynacją i wielką przygodą. Bardzo się cieszę, że zostały nagrane przez TVP i pokazane w TVP Kultura! Mieliśmy też piękne, półsceniczne wykonanie Powrotu Ulissesa Monteverdiego, wykonane przez zespoły sir Johna Eliota Gardinera w czasie tegorocznej Wratislavii.

Współpraca z Operą Wrocławską w tym sezonie przejawi się w tym, że będziemy uczestniczyli w premierze Orfeusza i Eurydyki Christopha Willibalda Glucka w reżyserii Mariusza Trelińskiego, zagra nasza Wrocławska Orkiestra Barokowa, a kierownikiem muzycznym całego przedsięwzięcia jest szef WOB, Jarosław Thiel. Premiera odbędzie się w grudniu, a na wiosnę będzie kilka powtórzeń tego spektaklu. Bardzo się cieszę na tę współpracę, bo uważam, że niesie ona zawsze ciekawą perspektywę i nowe wartości.

– Kiedy się rozmawia o nowym sezonie instytucji muzycznej, zawsze musi paść pytanie o gwiazdy…

– Nie dziwę się temu! Lubimy się przecież ogrzać w ich blasku i lubimy też mieć poczucie, że jesteśmy częścią świata. Jasne, można sobie włączyć telewizor i obejrzeć jakąś transmisję z Metropolitan Opera lub innej sławnej sali koncertowej czy operowej, ale to nie to samo co kontakt z muzycznymi wielkościami na żywo. A tak teraz we Wrocławiu jest, że to tutaj przybywają znakomici artyści! Bardzo się cieszę, że przyjeżdżają także po to, aby współpracować z naszymi zespołami. Na przykład: otwarcie sezonu – Midori! Rzadko się zdarza, żeby na otwarcie regularnego sezonu filharmonicznego przyjeżdżała gwiazda takiego formatu! Do tego wspomniany Herbie Hancock czy inni znakomici jazzmani, którzy – jak choćby Charles Lloyd – Wrocław odwiedzają regularnie.

– Czyli jesteśmy w czołówce.

– Tak! Chciałbym tu powiedzieć o dwóch zespołach z absolutnego światowego topu, które w tym roku wystąpią w Narodowym Forum… Pierwszy to Budapest Festival Orchestra pod dyrekcją Ivána Fischera, która wystąpi 6 grudnia. Byli już u nas w zeszłym sezonie, w marcu 2016 roku, i w moim przekonaniu był to najlepszy koncert, jaki usłyszałem w NFM.

– III Symfonia Mahlera… Tego, jak ją zagrali, nie da się zapomnieć.

– Oni przyjeżdżają, bo chcą tutaj występować, to była ich inicjatywa, aby kontakty z NFM były częstsze, więc będziemy mieli szczęście usłyszeć ich w grudniu. Bardzo się cieszę, bowiem ten niezwykły zespół będzie też u nas w roku 2019, i to nie tylko po to, aby u nas grać, ale także aby nagrać płytę we wspaniałym wnętrzu Forum, i to z udziałem naszego chóru. Na wiosnę zaś przyjedzie do nas najlepsza orkiestra londyńska – Philharmonia Orchestra i na jej czele Esa-Pekka Salonen, kolejna legenda muzyki… Ta współpraca z najlepszymi światowymi zespołami jest więc kontynuowana i wciąż się rozwija.

– Ja ogromnie się cieszę na bachowską Pasję Jana w wykonaniu Dresdner Kammerchor i Wrocławskiej Orkiestry Barokowej. Dyrygował tym koncertem będzie Hans-Christoph Rademann.

– To też dłuższa współpraca, Rademann pojawia się regularnie. Podtrzymujemy tradycję wykonywania Bachowskiej Pasji w Wielkim Tygodniu, ale ten koncert odbędzie się nie we środę, lecz we wtorek, bowiem w środę zespoły wystąpią w Niemczech. Tu warto wspomnieć, że nasza filharmonia jest mocno obecna w życiu koncertowym Europy, bo na razie mówimy o tym, co u nas, ale trzeba też powiedzieć, że nasze zespoły są bardzo chętnie zapraszane na koncerty za granicą. W tym roku, późną zimą, mamy duże tournée po Europie, gdzie wystąpimy w bardzo prestiżowych salach koncertowych. Bardzo się cieszę, że zespół ma taki prestiż, że jest takie zainteresowanie naszymi występami.

– To wielka satysfakcja, także dla wrocławskich melomanów, którzy NFM pokochali. Oczywiście, także dzięki różnorodności propozycji, jaką NFM nam ofiarowuje… A czy jest muzyka, której by pan za progi NFM nie wpuścił?

– Tak, oczywiście! Jest bardzo spory obszar takiej muzyki, nie każdy może wystąpić w Narodowym Forum Muzyki. Często różne agencje koncertowe oferują nam rozmaite projekty, chcą wynająć sale, aby zaprezentować swoich artystów, ale my bardzo starannie analizujemy programy, przyglądamy się wykonawcom i zdarza się, że odmawiamy ze względu na poziom artystyczny. Po prostu uważamy, że ci soliści czy zespoły – póki co, może… – nie wpisują się w nasze wymagania dotyczące standardu artystycznego.

– Noblesse oblige znaczy?

– Tak! Szlachectwo (muzyczne) rzeczywiście zobowiązuje – chcemy, aby nasi słuchacze, aby ci, którzy do NFM przychodzą, mieli pewność, że to, co usłyszą, będzie na odpowiednim poziomie artystycznym. I wcale nie musi to być muzyka z tak zwanego głównego nurtu! Mamy dużo wykonań kontrowersyjnych artystycznie, zamawiamy utwory, jest wiele nowej muzyki. Nie koncentrujemy się tylko na tak zwanej muzyce poważnej, mamy rozrywkę, ale chcemy, aby to była bardzo dobra rozrywka, a nie jakieś byle co…

 

Share