Rudniki: Procenty na przyszłość

Rozmowa z Andrzejem Pyziakiem, wójtem gminy Rudniki

Jaki był rok 2016 dla samorządu gminy Rudniki?

– Nie był to rok szaleństw inwestycyjnych, ale nie był też czasem złym dla naszej społeczności. Udało się nam – mimo że nie uruchomiono jeszcze środków unijnych z nowej perspektywy finansowej – zrealizować kilka ważnych zadań. Kontynuujemy rozbudowy i przebudowy dróg, są to m.in. drogi w Julianpolu i Młynach. A ponadto wykonaliśmy dwa nowe obwody oświetleniowe i systemem gospodarczym przemodelowaliśmy oświetlenie na bardziej efektywne i jednocześnie oszczędne – w gimnazjum w Rudnikach i szkole podstawowej w Dalachowie. Zatem inwestycji trochę było i rok był niezły, tym bardziej że mamy przygotowanych kilka projektów pod nową unijną perspektywę finansową. To wszystko zaprocentuje w przyszłości.

Jak wygląda tegoroczny budżet gminy Rudniki?

– Budżet przygotowany jest na 33 mln zł, z czego 8 mln zł przewidujemy na inwestycje.

Co będzie priorytetem inwestycyjnym, zakładając, że otrzymacie oczekiwane przez was unijne granty?

– Przed nami kilka ważnych zadań, a pierwsze to przebudowa wodociągu w Żytniowie, który ma już ponad 50 lat. Złożyliśmy wniosek o dofinansowanie tej inwestycji i mamy szansę otrzymać na to pieniądze. Ponadto przygotowaliśmy projekt na przebudowę budynku po ośrodku zdrowia, który chcemy adaptować na przedszkole, i podpisaliśmy umowę dotyczącą przebudowy drogi Jaworzno – Mostki. Mamy też przygotowany wniosek na budowę zbiornika wodnego w Jaworku i tutaj także chcemy skorzystać z dofinansowania.

Czy przewiduje pan jakieś problemy w tym roku?

– W pracy samorządowej problemów jest corocznie co niemiara. W tym roku niepokoi nas przede wszystkim wprowadzenie przez rząd reformy oświatowej. Co prawda minister Zalewska twierdzi, że reforma jest dobrze przygotowana, ale do samorządowców nie dotarły jeszcze podstawy programowe, nie ma przepisów wykonawczych, a w naszej gminie te zmiany spowodują perturbacje i napięcia. Mam też poważne obawy związane z finansowaniem tego przedsięwzięcia, bowiem nie zmienił się algorytm oświatowy, według którego dofinansowanie oświaty idzie – kolokwialnie mówiąc – za uczniem. A pani minister preferuje małe oddziały szkolne, więc jedno z drugim się kłóci. Małe oddziały generują koszty, które pokrywa gmina i już dzisiaj subwencja oświatowa nie pokrywa aż 2 mln zł na bieżące funkcjonowanie oświaty. Wygląda na to, że jeśli wrócimy do dawnych szkół podstawowych, to czekają nas dwunastoosobowe oddziały, a nawet takie, w których nie będzie dziesięciu uczniów. Jeśli wzrosną koszty związane z oświatą, to automatycznie będziemy musieli zrezygnować z niektórych inwestycji.

Zatem początek roku 2017 to z jednej strony plany i marzenia, a z drugiej – poważne obawy.

– Tak to wygląda, tym bardziej że nie jest to jakaś kosmetyka czy korekta ustawy, ale poważna zmiana. W takiej niewielkiej gminie jak Rudniki, gdzie mieliśmy jedno gimnazjum i cztery szkoły podstawowe, taka diametralna zmiana musi niepokoić.

Czego zatem redakcja „Gminy Polskiej” może życzyć waszemu samorządowi w roku 2017?

– Aby nasze obawy okazały się płonne i – tradycyjnie – aby wystarczyło nam zdrowia, sił i energii, by sprostać wszelkim zamierzeniom. No i aby nasze działania znalazły akceptację całej społeczności gminy Rudniki.

Rozmawiał Sławomir Grymin

Share