Starostwo Powiatowe w Kłodzku: Boję się swego optymizmu

Rozmowa z Maciejem Awiżeniem, starostą kłodzkim

Niełatwo mi się dzisiaj jechało w Kotlinę Kłodzką, w tę pogodę i po tej wąskiej trasie, a jak jadę do gmin powiatu trzebnickiego, to serce rośnie, gdy widzę, jak szybko budowana jest trasa S5. Niestety, na S8 jeszcze nic nie widać, a dobrze pamiętam przedwyborcze zapowiedzi polityków ze wszystkich opcji, jak to będzie ta droga budowana. Czy dalej jest pan optymistą?

– Bardzo bym chciał zacząć optymistycznie pierwszy nasz wywiad w tym roku i wierzyć dalej, że przedstawiciele partii dzisiaj rządzącej, którzy przed wyborami parlamentarnymi ogłaszali, iż zostanie zbudowana ekspresowa droga z Wrocławia do Kłodzka, słowa dotrzymają. Zatem nadal chcę wierzyć, iż powstanie droga ekspresowa z Wrocławia do granicy państwa. Takie były zapowiedzi zarówno naszych parlamentarzystów, jak i pana prezydenta Andrzeja Dudy, ale uważałbym za wielki sukces, gdyby udało się przynajmniej kontynuować to, co było zrobione jeszcze przez poprzedników. Czyli wpisanie „ósemki” do programu krajowego dróg – dwa pasy plus dwa z Wrocławia do Łagiewnik i z Łagiewnik do Kłodzka dwa pasy plus jeden. To udrożniłoby tę drogę, ponieważ w innym przypadku będziemy prowincją,

Jest tajemnicą poliszynela, że drogi determinują rozwój.

– Zdaję sobie sprawę z tego, że Czesi nie są zainteresowani drogą ekspresową, ale to nie oznacza, że część Polski można pozbawić wewnętrznych, normalnych połączeń. Przecież na naszym terenie jest pięć uzdrowisk i mieszka tutaj wiele tysięcy ludzi. Dzisiaj przez ten impas komunikacyjny nie możemy się normalnie rozwijać, piłka jest po stronie rządu, bowiem my to, co mogliśmy zrobić, zrobiliśmy.

Zbudowanie drogi zwiększyłoby nie tylko potencjał gospodarczy i turystyczny Kotliny Kłodzkiej, ale całego regionu.

– Też tak uważam!

Jaki będzie rok 2017 dla Powiatu Kłodzkiego? Co będzie najważniejsze? Czy jest pan optymistą?

– Spoglądam na ten rok z takim optymizmem, że sam się tego swego optymizmu boję (śmiech). Ten rok będzie dla nas rekordowy, po raz pierwszy w historii przekroczymy w budżecie 200 mln zł, a co piątą złotówkę przeznaczymy na inwestycje. Po raz pierwszy też zdecydowaliśmy się wziąć kredyt na prefinansowanie środków unijnych – czyli na wkład własny. Trzeba wykorzystać te pieniądze zewnętrzne, które się pojawiają, a mogą się już nigdy więcej nie pojawić w takiej wysokości.

Po roku 2020 mamy dopłacać do unijnej kasy, nie wiadomo też jaki po kilku latach będzie stan państwowej kasy, zatem kiedy inwestować, jak nie teraz.

– Jednym z grzechów jest grzech zaniechania, a my nie chcemy go popełnić. Dlatego trochę ryzykujemy, choćby z kredytami, a przecież sytuacja finansowa naszego powiatu – tak zresztą jak wielu innych powiatów – wcale nie jest zbyt różowa. Ale z drugiej strony, gdy pewnych zadań nie wykonamy teraz, to mogą one nie być nigdy zrealizowane. Trzeba więc zaangażować dzisiaj własne środki finansowe, aby sięgnąć po 85 proc. dofinansowania inwestycji. Warto łapać te pieniądze na sensowne przedsięwzięcia, bo później może być za późno.

Na co łapać?

– Po pierwsze – na drogi, po drugie – na oświatę i na pomoc społeczną. Prowadzimy przecież domy pomocy społecznej i domy dziecka, w które trzeba inwestować, ale także je odkupić. Poza tym część naszych jednostek mieści się w wynajmowanych pomieszczeniach. Otrzymaliśmy budynki po likwidowanym oddziale Straży Granicznej, wyposażymy je i tam przeniesiemy niektóre nasze jednostki, gdzie będziemy świadczyć usługi mieszkańcom.

Czego zatem może życzyć panu, pana współpracownikom i radnym zespół redakcyjny „Gminy Polskiej” na progu roku 2017?

– Tradycyjne życzenia zdrowia i szczęścia, stabilności i rozsądku na pewno nam wystarczą…

Rozmawiał Sławomir Grymin

Share