Starostwo Powiatowe w Kłodzku: Plany mamy ambitne

Rozmowa z Maciejem Awiżeniem, starostą kłodzkim

Już marzec, blisko Wielkanoc…

– …a u nas mimo różnych problemów praca posuwa się do przodu i generalnie ludzie związani z Radą Powiatu Kłodzkiego i z Zarządem Powiatu wykonują kawał dobrej roboty. To zresztą widać po liczbach i realizowanych inwestycjach, choć niestety i jednakowoż chciałoby się robić dużo, dużo więcej. Tym niemniej są pewne realne plany i określone możliwości i nie można udawać, że zrobi się coś, czego ruszyć nie da rady. Mamy ambitne plany, których część jest już realizowana, jeśli chodzi o drogi. Współpraca z prawie wszystkimi gminami – właściwie poza jedną – układa nam się bardzo dobrze. Większość włodarzy gmin zdaje sobie dobrze sprawę z tego, że jeśli zamierzamy realizować dobre połączenia komunikacyjne, to trzeba się do tych zadań drogowych dołożyć. Ale nie jest to tak, że Powiat sięga po pieniądze tylko z gmin, bowiem coraz więcej dostajemy środków finansowych z Lasów Państwowych.

Nieprzyjazna aura też zdeterminowała niektóre działania.

– Rzeczywiście, susza, potężne wiatry w okolicy Międzylesia i do tego szkodniki spowodowały, że będziemy musieli z powiatu kłodzkiego wywieźć potężną ilość zniszczonego, suchego i połamanego drewna, co nam zniszczy drogi. Jesteśmy już po rozmowach z dolnośląską dyrekcją Lasów Państwowych i z nadleśniczymi. Uzgodniliśmy system działania – drewno będzie wywożone, będziemy robić zdjęcia zniszczonych dróg, których jezdność będzie przywracana, także dzięki finansowym środkom zewnętrznym. Zresztą w ten sposób od kilkunastu już lat funkcjonujemy, ściągając spoza powiatu na drogi po kilkanaście milionów złotych rocznie.

Skoro rozmawiamy o drogach, to zatrzymajmy się przez chwilę przy trasie S8. Dzisiaj przed Kobierzycami był poważny wypadek, w którym udział brały dwa samochody ciężarowe i osobowy, później jakiś szaleniec, przekraczając podwójną linię ciągłą, o mały włos nie uderzyłby w mój samochód, a przed kilkoma tygodniami przed Boguszynem zginęło w wypadku dwoje członków mojej rodziny – Bożena i Marek Małolepsi. Straszna jest ta droga, która miała być zmodernizowana, ale – moim zdaniem – jej przyszłość jest niepewna.

– Aby coś się działo, czasami trzeba paru lat i wielu starań. Na dzisiaj mamy trasę S8 wpisaną w plany krajowe, choć nie powstanie najprawdopodobniej trasa ekspresowa, mająca też swoje wady. Zatem stanęło na tym, że będzie to droga robiona na wzór szwedzki – dwa pasy plus dwa pasy od Wrocławia do Łagiewnik i dwa pasy plus jeden pas dalej – do Kłodzka. Mówię o dodatkowych dwóch pasach lub o dodatkowym jednym pasie, co spowoduje, że ta droga będzie bezpieczniejsza. Największym problemem na tej trasie są oczywiście tiry i ciągniki na przykład ze zbożem lub burakami cukrowymi. Kierowcy się niecierpliwią, napotykając na takie pojazdy, zaczynają wyprzedzać i wtedy tworzy się największe zagrożenie. Gdy stworzy się możliwość wyprzedzania tego ciężkiego transportu, droga stanie się bezpieczniejsza.

Aby droga była bezpieczniejsza, przede wszystkim musi zostać zbudowana.

– Toteż udało się nam modernizację tej drogi wpisać na rządową inwestycyjną listę indykatywną, wraz z obwodnicami poszczególnych miejscowości znajdujących się wzdłuż trasy. Ale zmieniła się władza…

– …i zmiotła trasę w niebyt?

– Na razie nie jest aż tak źle. Toczy się bowiem przetarg dotyczący projektu modernizacji „ósemki”, czyli zabezpieczone jeszcze przez poprzednią władzę pieniądze na tę inwestycję w dalszym ciągu są. Bardzo się z tego cieszymy i mam nadzieję, że dzisiejsza władza nie odstąpi od tej bardzo ważnej dla naszego regionu inwestycji. Czekamy więc na ukończenie przetargu, później będzie projekt i realizacja inwestycji. Chcę też podkreślić, że podczas ostatnich wyborów parlamentarnych kandydaci rządzącej dzisiaj partii deklarowali wybudowanie drogi ekspresowej z Wrocławia do Kłodzka. Fajnie by było, gdyby tak się stało, ale nie za bardzo wierzę w przedwyborcze deklaracje, ponieważ zazwyczaj politycy co innego mówią podczas kampanii wyborczej, a co innego po wygranych wyborach. Najważniejsze, aby nie zepsuto tego, co już jest załatwione.

Co z obwodnicą Kłodzka?

– Wydawało się do niedawna, że wszystko jest jasne i oczywiste, ale Stowarzyszenie im. Lecha Kaczyńskiego wniosło do ministerstwa i Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, aby wstrzymać budowę tej obwodnicy i rozważyć jej inny przebieg, co wiąże się z przedłużeniem inwestycji gdzieś o pięć lat, albo całkowite jej zaniechanie. Trochę się przestraszyliśmy, bowiem już raz taka sytuacja się wydarzyła i padł na nas blady strach. Pieniądze są, wyłoniony został w przetargu wykonawca, a tu nagle zaczynamy rozmawiać o innym przebiegu obwodnicy!

Mnie to wcale nie dziwi, ponieważ w naszym kraju rzadko co może być naturalne, proste i przejrzyste. Zawsze ktoś jest niezadowolony i mądrzejszy, a procedury uciążliwe i często wręcz głupie.

– Na szczęście posłowie rządzącej partii nie opowiedzieli się za wstrzymywaniem budowy obwodnicy i wojewoda dolnośląski postanowił wydać decyzję dotycząca pozwolenia na budowę. Jednak po wystąpieniu Stowarzyszenia im. Lecha Kaczyńskiego obawiamy się trochę o przyszłość „ósemki”, która dla nas jest drogą życia. Bez niej nie mamy turystów, nie możemy normalnie dojeżdżać do pracy do Wrocławia, bez niej nie mamy kontaktu z resztą Polski…

– …i bez niej część z nas nie dojedzie do Kotliny Kłodzkiej, tylko wyląduje w przydrożnych rowach, szpitalach i na cmentarzach.

– A przecież bezpieczeństwo ludzi na drogach to jedna ze spraw kardynalnych dla wszystkich rządów. Tą drogą jeżdżę bardzo często, bardzo wolno i bardzo ostrożnie.

– „Gmina Polska” jest patronem medialnym Międzynarodowych Targów EKOTECH w Kielcach – dotyczących między innymi gospodarki odpadami, alternatywnych źródeł energii i kreowania polityki proekologicznej. Co ekologicznego Powiat Kłodzki ma na sumieniu?

– W większości jesteśmy terenem turystycznym, w tym uzdrowiskowym, i musimy mieć czyste powietrze, aby nie działo się tak, jak na przykład w Zakopanem czy Rabce. W naszych uzdrowiskach jest o niebo czyściej, ale dążymy do tego, aby było tam prawdziwe powietrze uzdrowiskowe. Ponadto są jeszcze kwestie związane z gospodarką odpadami i dobrą wodą, a wbrew pozorom w górach wody brakuje. Mamy dużo leczniczej wody mineralnej, ale ona nie nadaje się do codziennego użytku. Zatem poszukujemy nowych rozwiązań. Pojawiło się dużo unijnych projektów dotyczących innych źródeł ogrzewania, a jednym z rozwiązań są wody termalne. Mamy dobrze rozpoznane wody geotermalne w okolicy Lądka-Zdroju i Szczytnej, są prowadzone rozmowy z firmami zajmującymi się eksploatacją tych wód, które są źródłem taniego ciepła i zarazem atrakcją turystyczną. Mamy również na uwadze instalację farm fotowoltaicznych, a w Ścinawce własną sortownię i przetwarzalnię odpadów.

Bo warto robić wszystko, aby woda była czysta i trawa zielona…

– Warto, bowiem z tego i dzięki temu żyjemy.

Rozmawiał Sławomir Grymin

Share