Trzysta po raz drugi

Trzysta – dla Wrocławskiego Teatru Komedia to najwyraźniej liczba magiczna: 24 października 2015 WTK zaprosił na trzechsetny spektakl Szalonych nożyczek Paula Pöertnera… A teraz, 26 listopada roku 2017, Komedia zaprasza na także trzechsetny spektakl i tym razem jest to też cudowna klasyka komedii – Mayday 2 Rona Cooneya.

Dzieje Mayday 2, czyli sequelu teatralnego hitu Rona Cooneya Mayday, na scenie Komedii rozpoczęły się 31 grudnia roku 2004.

– Cóż, czas płynie nieubłaganie – uśmiecha się Wojciech Dąbrowski, który wraz z Pawłem Okońskim prowadzi Wrocławski Teatr Komedia od lat dwudziestu – ale jest to naprawdę przyjemne, gdy widać, że spektakle, które produkujemy, cieszą się powodzeniem…

„Powodzenie” to bardzo delikatne określenie: Mayday 2 jest wielkim hitem, zapełniającym salę teatru po brzegi! Można podejrzewać, że nad tym, aby w jubileuszowym dwudziestym roku Wrocławskiego Teatru Komedia znalazł się spektakl z magiczną liczbą 300, czuwała sama Talia – muza komedii… Dobrej komedii, dodajmy, czyli takiej, jaką jest Mayday 2.

– Dużo się tu dzieje – podkreśla Wojciech Dąbrowski. – Tak klasycznie, jak w prawdziwej angielskiej farsie być powinno – wciąż trzaskają drzwi…

Owszem, drzwi trzaskają, bo wciąż ktoś wchodzi lub wychodzi: ruch w Mayday 2 jest bardzo wielki! Oto John Smith, londyński taksówkarz. John, oprócz dwóch żon i dwóch mieszkań, ma dwoje nastoletnich dzieci – córkę z jedną żoną i syna z drugą. Regularne podróżowanie między Wimbledonem a Streatham, gdzie mieszkają jego dwie nieznające się oczywiście rodziny, umożliwia mu jego praca, a obie kobiety jego życia narzekają jedynie na to, że John tak niewiele czasu im poświęca! Ale do gry wchodzi internet i rzecz się komplikuje – syn taksówkarza i jego córka poznają się w sieci. Postanawiają się spotkać. Ich pierwsza randka to dla Johna katastrofa. Bigamia – tak, kazirodztwo – nie!

John zaczyna szaleńczą jazdę pomiędzy domami, by zapobiec katastrofie. Jego sublokator i przyjaciel Stanley głównie biega po mieszkaniu Johna, zamykając dzieci i żony na klucz, aby nie doszło do spotkania. Afera goni aferę. Absurd pogania absurd. Jednym słowem – dzieje się bardzo intensywnie! Dzieje się też teatralnie świetnie – pod czujnym okiem reżyserującego Mayday 2 Marcina Sławińskiego. Spektakl ma świetne tempo, a John Smith Pawła Okońskiego tyle uroku, że wszystko mu się wybacza… Co tam bigamia przy takim aktorstwie! I co tam ukrywanie za kolejnymi drzwiami rodzinnych kantów kolegi – jakie uprawia Stanley, gdy Wojciech Dąbrowski robi to z takim wdziękiem… Cały spektakl jest zresztą wielkim aktorskim popisem zaplątanych w skomplikowane sieci zależności uczuciowych bohaterów.

Mayday 2 to rzeczywiście klasyczna farsa – czyli spektakl trudny, bo wymagający i znakomitego aktorstwa, i wyobraźni, i umiejętności balansowania na cienkiej bardzo linii, dzielącej znakomitą zabawę od staczania się w rozwiązania zbyt proste. Utrzymanie się na owej linii, pokazanie, że farsa może i bawić, i coś do zastanowienia podrzucać – to się zespołowi Komedii udało świetnie. Nic więc dziwnego, że to już trzechsetne spotkanie z bohaterami jednej z najsłynniejszych fars, bo w świecie komedii jest Mayday 2 klasyką…

– Jak długo będziemy jeszcze Mayday 2 grać? Do końca świata i jeszcze dłużej – śmieje się Wojciech Dąbrowski.

To bardzo optymistyczne, bo Mayday 2 naprawdę warto zobaczyć… Przypominam: 298. spektakl – 24 listopada, 299. – 25 listopada, i wreszcie 300. – 26 listopada…

Ata

 

Share