Wąsosz: Wisłę przeskakiwać ostrożnie

Rozmowa ze Zbigniewem Stuczykiem, burmistrzem Wąsosza

– Już 15 lipca, zatem ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach pewnie się już w kraju zaaklimatyzowała, choć jest różnie w różnych miejscach Polski.

– To na pewno ustawa trudna do wdrożenia i choć sam pomysł jest niewątpliwie dobry, to z realizacją jest już zgoła inaczej. Wydaje mi się, że wiele gmin sobie z nią nie poradziło, gdyż nie chciały sobie poradzić, a w takich gminach jak Wąsosz, czy też w innych ościennych, nie miały na to środków finansowych, które są niezbędne na dobre wdrożenie tego aktu prawnego. Potrzeba na to pieniędzy, i to wcale niemało, a wiem o tym dobrze z własnego doświadczenia, z podwórka gminy Wąsosz. Wszystkim osobom, które w deklaracji wpisały „segreguję odpady”, kupiliśmy pojemniki plastikowe na kółeczkach do segregacji odpadów, a dostawcę wybraliśmy w drodze przetargu. Kupno pojemników kosztowało naszą gminę 300 tys. zł.

– Niemało…

– A czy każda polska gmina w okresie spowolnienia gospodarczego, wysokich zadłużeń i perspektywy nowego unijnego programowania, na które trzeba mieć środki własne, pozwoli sobie na taki wydatek? Pewnie nie i dlatego wiele gmin – przepraszam moich kolegów samorządowców za to, co powiem – zdecydowało się na zły krok: kupno worków. Nie wyobrażam sobie worka np. z wyselekcjonowanymi elementami szklanymi. To z jednej strony jest nietrwałe, z drugiej niebezpieczne.

– Tanie mięso psi jedzą…

– …i ja też tak uważam. My postawiliśmy na trwałe pojemniki, a przecież nie jesteśmy zamożni! Poza tym od października prowadziliśmy kampanię uświadamiającą i zapoznającą mieszkańców z ustawą śmieciową i jej wynikiem jest to, że ludzie chcą segregować odpady, ale czy dokupimy pojemniki, to dzisiaj nie wiem. Chciałbym, aby u nas sprawnie segregowano odpady, a w gminie Wąsosz segreguje się na trzy frakcje: szkło z metalem, plastik z papierem i inne. Jak wspomniałem, jesteśmy już po przetargu, podpisaliśmy umowę i chciałbym podkreślić, że w specyfikacji wpisaliśmy, iż warunkiem udziału w przetargu jest wykorzystanie zasobów gminy, sprzętu i ludzi, którzy do tej pory wywozili nieczystości z Wąsosza. Dlatego ci ludzie, którzy doskonale znają teren, są dzisiaj podwykonawcami i – kolokwialnie mówiąc – dwie śmieciarki chodzą. Wdrożenie nowej ustawy przeszło w naszej gminie płynnie i nie trzeba było podejmować dramatycznych decyzji. Wszystko dlatego, że przygotowywaliśmy się do tego naprawdę długo, ale zdaję sobie sprawę, iż będziemy pewne sprawy regulować w miarę upływu czasu. Najważniejsze, że dzisiaj Wąsosz i wszystkie wsie należące do gminy są regularnie sprzątane i podoba mi się, że jak jadę przez wsie, to widzę koło domów czarne, żółte i zielone pojemniki.

– Świadomość ludzi z czasem wzrasta…

– …ale nie można jednym susem przeskoczyć Wisły. Uważam, że tę ustawę powinno się wrażać sukcesywnie, krok po kroku. Przykładowo, w pierwszym roku można było nauczyć ludzi segregować odpady na suche i mokre, a po dwóch latach z odpadów suchych wysegregowywać plastik.

– Rewolucji ludzie się obawiają.

– Czasem zmiany zbyt raptowne są trudne do zaakceptowania. A my na wszystkie pytania ministra Boniego chętnie odpowiemy. Przysłano nam z ministerstwa szczegółowe pytania: czy jesteśmy po przetargu, czy wyposażyliśmy firmy… A my dodatkowo wydaliśmy 18 tys. zł na edukację. Zrobiliśmy niemało, aby mieszkańcom wyjaśnić jak najlepiej zasady nowej ustawy i segregacji i – bez fałszywej skromności – uważam, że stanęliśmy na wysokości zadania. Ale największym problemem jest to, czy gminy to wszystko zbilansują i czy do tego interesu nie będą musiały dopłacać ze swych budżetów. Jeśli taka sytuacja wystąpi w jakichś naszych sołectwach, to oficjalnie oświadczam, że w tych wioskach nie będziemy wykonywać zaplanowanych inwestycji. Dlaczego? Z prostej przyczyny: będziemy musieli pokrywać niedobory wynikające z braku zdyscyplinowania, bowiem gmina będzie musiała zapłacić za śmieci, za które nie zapłacono. Dzisiaj gminy nie obawiają się samej segregacji, tylko kosztów i tego, kto tak naprawdę za te odpady zapłaci.

– A jak w Wąsoszu odbiera się generalnie ustawę śmieciową?

– Na naszym podwórku źle nie jest. Pozytywnie przyjęto zakupienie przez gminę pojemników, a przecież w ustawie zapisano, że to na właścicielu nieruchomości spoczywa zaopatrzenie się w pojemniki lub worki. Ta ustawa nie jest najgorsza i wpłynie na poprawę w kwestii czystości w naszym kraju. U nas też są tacy mieszkańcy, którzy do tej pory nie wywozili odpadów, a jeśli tego nie robili, to gdzie lądowały śmieci? Plusem ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach jest to, że dotyka każdego – i to dobrze, bowiem nie ma osoby, która odpadów nie produkuje. Chcę też podkreślić, że aby była większa konkurencyjność cen, powinno być więcej regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych.

Rozmawiał Sławomir Grymin

Share