Wiele dróg prowadzi do Wąsosza

Dolnoślązak może jechać na Bagna Nietlińskie (gmina Miłki) na Mazurach i podglądać żurawie, ale po co, skoro klangor żurawi usłyszy także bliżej – w gminie Wąsosz… Można wybrać się na spływ kajakowy niezapomnianą Krutynią, ale w Wąsoszu spływy Baryczą też są wspaniałym przeżyciem i niezapomnianym dotknięciem przyrody. Świetne są grzybobrania w okolicach lubuskiej Sławy, ale nie mniej dorodne prawdziwki, podgrzybki i kozaki czekają na nas w wąsoskich lasach. Wreszcie, nieźle jest zapolować na dorodnego rogacza w Białowieży, lecz w okolicach Wąsosza dzikiego zwierza też niemało, a dojazd z Wrocławia o siedem godzin krótszy.

Taki jest właśnie Wąsosz, gmina zielona, przyjazna ludziom i zwierzętom, gospodarna i niekłótliwa, po prostu nasza dolnośląska i polska. Gmina położona jest na północy Dolnego Śląska, na granicy z województwem wielkopolskim, sąsiaduje z wielkopolskimi gminami Bojanowo i Rawicz i dolnośląskimi – Góra, Jemielno, Wińsko i Żmigród. Obszar gminy, będącej składową powiatu górowskiego, przecina dolina Baryczy i jej dopływów – Orli i Łachy – a samo miasto Wąsosz położone jest w widłach rzek Baryczy i Orli (nazwa miasta ma swe korzenie w staropolskim wyrazie „wąsosze”, oznaczającym miejsce schodzenia, łączenia się). Teren gminy bogaty jest w atrakcyjne i zróżnicowane kompleksy leśne, także w stary drzewostan. Lasy na wschodzie i zachodzie gminy opanowała smukła sosna, a na południu i północy przeważają dumne dęby, brzozy, olchy, jesiony i akacje. Ciekawe przyrodniczo są pachnące wąsoskie łąki kuszące swym aromatem i będące zbiorem zarówno pospolitych, jak i niezwykle rzadkich roślin. Łąki te rozciągają się wzdłuż drogi Wińsko – Wąsosz, między Wrzącą Wielką a Wrzącą Śląską, w okolicach Ługów oraz w Goli Wąsoskiej. Rozległe podmokłe obszary wraz z kompleksami leśnymi są wymarzonym siedliskiem dla wielu gatunków ptactwa, a do tego zróżnicowana rzeźba terenu i liczne cieki wodne stały się powodem włączenia gminy do Obszaru Chronionego Krajobrazu Doliny Baryczy.

Cennymi atrakcjami turystycznymi gminy są parki i zabytkowe aleje: park zamkowy w Wąsoszu, parki dworskie w Cieszkowicach, Czeladzi Wielkiej, Wiklinie, Wrzącej Wielkiej, Lechitowie i park pałacowy w Górce Wąsoskiej, a w Wąsoszu – aleja przy ul. Kolejowej z lipami, klonami i jesionami, w Bełczu Małym – droga z folwarku do drogi głównej z Wąsosza obsadzona robiniami i pseudoakacjami oraz droga od Czeladzi Wielkiej do Baranawic ze 130-letnimi robiniami.

Gmina Wąsosz nie jest zbyt ludna, bowiem na terenie prawie 194 km kw., w 32 sołectwach, mieszka niecałe 8 tys. osób, w samym Wąsoszu – około 3 tys. Najliczniejszą wioską jest Pobiel – około 450 mieszkańców, a najmniej liczną Ostrawa, gdzie mieszka tylko kilka osób.

Ciekawe, że gmina Wąsosz nawiązała partnerską współpracę nie z gminami niemiecką, francuską, włoską, czeską czy ukraińską – jak to jest najczęściej na Dolnym Śląsku – ale z holenderską gminą Meerlo-Wanssum. Współpraca sięga lat dziewięćdziesiątych, kiedy to – dzięki władzom województwa leszczyńskiego i holenderskiej prowincji Limburgit – gmina Wąsosz nawiązała pierwsze kontakty ze swoim niderlandzkim przyjacielem. Później Holendrzy powołali fundację na rzecz współpracy Meerlo-Wanssum – Wąsosz, a w Wąsoszu powstał Komitet do Współpracy z Gminą Meerlo-Wanssum. Zacieśnieniu więzi między obiema gminami sprzyja to, że pod względem obszaru i liczby ludności są one bardzo zbliżone do siebie, a jednym z dowodów przyjaźni są wielokrotne wymiany grup dziecięcych i młodzieżowych. Poza tym Holendrzy wspierają materialnie swych polskich przyjaciół (komputery dla szkół, środki do nauki języków obcych, budowa sali gimnastycznej, pomoc strażakom), a z okazji dziesięciolecia współpracy partnerskiej Holendrzy podarowali wąsoskiej społeczności zegar słoneczny, który na stałe wpisał się w architektoniczny krajobraz rynku w Wąsoszu.

Niewielka liczba mieszkańców gminy nie jest jej mocną stroną, ale z drugiej strony ta społeczność jest niezwykle spoista i gospodarna. Włodarz gminy Wąsosz Zbigniew Stuczyk ma oczywiście nie mniej problemów niż jego koledzy samorządowcy, ale potrafi rozmawiać z ludźmi, sprzeczać się merytorycznie na argumenty i przekonywać do swoich racji. Popierają go radni, szanują mieszkańcy i choć jest optymistą, to czasami zdzierżyć nie może.

– Obowiązków coraz więcej, a pieniędzy mniej – narzeka burmistrz. – Kiedyś na przykład za oświetlenie dróg wojewódzkich płaciło województwo, a powiatowych – powiat, a teraz za wszystkie drogi płaci gmina. To sięganie przez rządzących do samorządowych kieszeni stało się nieprzyjemną i trudną do zniesienia normą.

Choć premier Donald Tusk odwołał kryzys, to dzisiaj nie jest łatwo być włodarzem gminy, ale tak czy siak, najważniejsze, że gmina Wąsosz jedzie w jednym kierunku, potrafi rozwiązywać problemy, stawia razem czoło kłopotom i zazwyczaj wychodzi zwycięsko ze wszystkich trudności. Potrafi również pozyskiwać środki zewnętrzne – duże i małe – i jest na tyle zapobiegliwa i oszczędna, że w razie czego jakoś zawsze ma na niezbędny wkład własny, niemało inwestuje i skutecznie realizuje zadania. Ostatnio podpisała umowę z Fundacją Polska Miedź w Lubinie, która przyznała gminie Wąsosz 25 tys. zł na zakup tablic interaktywnych dla wszystkich pięciu szkół publicznych. W gminie szanowany jest każdy publiczny grosz, a ta zapobiegliwość i konsekwencja jej władz przyczyniły się do tego, że Wąsosz zajął pierwsze miejsce w plebiscycie miesięcznika „Wrocławianin” na Śląską SuperGminę, wyprzedzając 239 dolnośląskich i opolskich gmin. Wąsoszowi to się zwyczajnie należało…

Sławomir Grymin

Share