Wisznia Mała: Minister, co ludzi szanować nie chce

Rozmowa z Jakubem Bronowickim, wójtem gminy Wisznia Mała

Dzisiaj, jadąc do pana na rozmowę, zauważyłem, że most w Psarach jest już zrobiony, pomalowany i estetyczny…

– Jest jeszcze niezupełnie ukończony i wymaga trochę pracy, ale na pewno uprościł połączenie między Wrocławiem a naszą gminą i jest ważnym elementem przebudowy obwałowań wzdłuż rzeki Widawy. Miało to powstać dużo wcześniej, ale najważniejsze, że most już jest i to nas cieszy.

Pewnie, że najlepiej, aby wszystko powstawało szybko, ale z tym jest bardzo różnie… Na razie na drodze z Wrocławia do gminy Wisznia Mała najczęściej spotykam samochodowe korki.

– Trudno będzie zmienić taki stan rzeczy, bowiem – kolokwialnie mówiąc – nasycenie dróg samochodami jest tak ogromne, że nie jesteśmy w stanie równie szybko budować dróg, aby znacznie poprawić ich przejezdność.

A to właśnie drogi i ich standard oraz szeroko rozumiana komunikacja determinują w dużej części rozwój państwa i stanowią o jego nowoczesności. To po prostu miernik innowacyjności i postępu.

– Oczywiście, że zgadzam się z tym poglądem i właśnie stan dróg, ich jakość i nasycenie kraju dobrymi szosami wskazują na to, jak jesteśmy w stanie inwestować i przewozić różnego rodzaju towary. Ważne jest to również dla wszystkich gmin w kraju. Przecież my także inwestujemy w transport, nie tylko czterokołowy, ale również dwukołowy. Przed nami bowiem bardzo ważne inwestycje dotyczące budowy ścieżek rowerowych.

A jak dużo środków finansowych przeznaczycie w tym roku na modernizacje i remonty waszych gminnych dróg?

– Na pewno ponownie będą to miliony złotych. W roku ubiegłym nasze nakłady na infrastrukturę drogową wyniosły ponad 3 mln zł, a w tym roku – jeśli uda nam się wybudować ścieżkę rowerową między Wisznią Małą a Strzeszowem – nakłady na drogi będą zapewne większe od ubiegłorocznych.

Ale z drogami nie wszystko jest tak, jak być powinno i jak w uczonych księgach jest napisane. Wprost perwersyjnie i z maniakalnym uporem wracam do problemów dotyczących liczby ekranów dźwiękochłonnych, które powinny być zainstalowane przy drodze szybkiego ruchu.

– Zmieniło się o tyle, że owszem, ekrany są montowane, ale między Machnicami a Będkowem, gdzie głusza i w zasadzie nie ma zbyt wielu ludzkich sadyb. Zatem będzie chroniona przyroda, ptaszki i inne zwierzątka, a o ludziach zapomniano. Tego wszystkiego nie rozumiem. Minister infrastruktury obiecał, że do końca stycznia rozpatrzy odwołanie, które złożyliśmy przed rokiem, ale przyszedł kwiecień i minister nie dotrzymał terminu rozpatrzenia, który sam sobie wyznaczył. To jest wyraźne lekceważenie i traktowanie prawa ze zdumiewającą dezynwolturą przez człowieka będącego członkiem polskiego rządu.

Rzeczywiście wygląda na to, że minister infrastruktury ma samorząd i ludzi poniżej pleców, a całkiem być może, iż jest leniwy lub ma ciężką sklerozę, co nie pomaga mu w realizowaniu zobowiązań i w normalnej pracy. Z drugiej strony minister ów nie szanuje nawet samego siebie.

– Zastanawiam się, o co tak naprawdę chodzi panu ministrowi, ale najlepiej to chyba wie tylko on. Te sprawy nie są przecież wcale tak skomplikowane, a jemu potrzeba całorocznych przygotowań do rozstrzygnięcia spornych kwestii i odwołań.

To smutne i przygnębiające, w jaki sposób pracują niektórzy krajowi decydenci. W niektórych przypadkach poziom tej pracy jest bardzo niski i sprawia wiele problemów – choćby samorządom.

– Niestety, gdy na samej administracyjnej górze panuje inercja, to na dole problemy się piętrzą.

Wiosna już w pełni i wszystko przyspiesza – oczywiście poza ministrem infrastruktury – i są realizowane zadania inwestycyjne. Co teraz na tapecie inwestycyjnej w gminie Wisznia Mała?

– Mimo zimy udało się przeprowadzić trochę ważnych zadań, związanych szczególnie z bieżącymi remontami naszych budynków. Przez pierwsze trzy miesiące tego roku wyremontowaliśmy trzy świetlice – w Wysokim Kościele, Pierwoszowie i teraz kończona jest w Szymanowie, gdzie przebudowywaliśmy archaiczny węzeł kuchenny. Ponadto przygotowaliśmy nowe miejsce dla naszej samorządowej administracji placówek oświatowych, które zlokalizowane jest teraz naprzeciwko urzędu gminy. Poza tym z końcem marca podpisaliśmy umowę na finansowanie ważnej i kosztochłonnej inwestycji – budowy kanalizacji sanitarnej w południowej części gminy. Z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie otrzymaliśmy na to zadanie prawie 35 mln zł, a w przyszłym tygodniu pojedziemy do marszałka na podpisanie kolejnej umowy na dotację dotycząca modernizacji naszej oczyszczalni ścieków. Zatem przed nami bardzo duże inwestycje wodno-kanalizacyjne, wcześniej dobrze przygotowane, a niebawem realizowane.

Czyli dużo pracy i zarazem niemało gimnastyki finansowej. Zadania kosztochłonne i wymagające niemałego własnego wkładu.

– Musieliśmy też stworzyć podmiot zdolny do inwestowania tak dużych pieniędzy i zrobimy to poprzez naszą gminą spółkę zarządzającą bezpośrednio zarówno wodociągami, jak i kanalizacją.

Ważne także, iż udało się pozyskać granty na to zadanie…

– …ale wcześniej trzeba było wszystko zaplanować, opracować i przygotować się dokumentacyjnie. A teraz wszystko jest w porządku i po prostu serce rośnie.

A co z waszą bazą oświatową i z reformą? Czy nie trzeba będzie zwalniać nauczycieli?

– Sama arytmetyka wskazuje na to, że dla wszystkich nauczycieli pracy nie będzie, ale cały ten proces zmian potrwa trzy lata i ludzie będą mogli się przygotować . Po prostu nie będzie jakiegoś zaskoczenia.

Czy będą realizowane jeszcze jakieś ważne zadania?

– Przeprowadziliśmy rachunek sumienia i okazało się, że w sumie przygotowaliśmy różne zadania na ponad 130 mln zł.

Czyli rok 2017 będzie należał do bardzo pracowitych…

– Na pewno będzie pracowity. Będzie również okresem rozpoczynania wielu zadań, do których wcześniej pieczołowicie się przygotowywaliśmy.

Rozmawiał Sławomir Grymin

Share