Wisznia Mała: Na czym zależy polskiemu państwu?

Rozmowa z Jakubem Bronowickim, wójtem gminy Wisznia Mała

Dzisiaj pierwszy czerwca – Dzień Dziecka, ale zarazem imieniny Jakuba, zatem proszę przyjąć z tej okazji od redakcji „Gminy Polskiej” serdeczne życzenia wszystkiego najlepszego!

– Dziękuję bardzo, ale jednak dzisiaj przede wszystkim pamiętajmy o dzieciach, bowiem dzieci to niewątpliwie ważna część naszego społeczeństwa i przyszłość kraju.

Jeśli zaczął pan mówić o przyszłości, to porozmawiajmy troszkę o tej ważnej kwestii. Gminy – w obliczu zbliżających się możliwości pozyskiwania środków unijnych z nowego programowania – łączą się w różnego rodzaju związki, partnerstwa i stowarzyszenia, aby więcej zyskać. A jak to jest z gminą Wisznia Mała?

– Nasza gmina jest przecież częścią polskiej rzeczywistości samorządowej i zdajemy sobie dobrze sprawę z tego, że duży zazwyczaj może więcej – więcej zdziałać i więcej osiągnąć. Współdziałamy zatem z wieloma gminami w Zintegrowanych Inwestycjach Terytorialnych Wrocławskiego Obszaru Funkcjonalnego, są w ramach tego przewidziane środki z unijnej perspektywy finansowej 2014-2020 i planujemy już wiele działań, które mają być wsparte przez te zewnętrzne pieniądze.

Ile samorządów skupionych jest we wrocławskim ZIT-cie?

– Jest on utworzony przez czternaście gmin położonych wokół Wrocławia i stanowiących aglomerację wrocławską, której wielkość została jednak zawężona.

Czyli nie wszystkie gminy, które chciały zostać częścią wrocławskiego ZIT-u, zostały do niego przyjęte?

– Właśnie tak się stało, chyba też dlatego, że ciężko się dzielić…

– …ale dzielić się trzeba!

– Rzeczywiście, ale trzeba wziąć także pod uwagę to, że ZIT-y nie są jedynym instrumentem oddziałującym na rozwój całego województwa, bowiem zarząd województwa ma możliwości adresowania niemałych środków finansowych poza ZIT-ami i – moim zdaniem – każda gmina może z tego skorzystać.

Oznacza to, że samorządy mogą starać się indywidualnie o dofinansowania inwestycji, ale z drugiej strony niektóre granty nie są możliwe do pozyskania przez niewielkie gminy. Nie można na przykład sięgać po pieniądze dotyczące gospodarki niskoemisyjnej, jeżeli gmina ma mniej niż 10 tysięcy mieszkańców. Takie gminy muszą – kolokwialnie mówiąc – wchodzić w większe związki…

– I to też jest dobre, bowiem nawet jeśli chodzi o wydawanie środków finansowych, to łatwiej jest – wykorzystując te pieniądze – działać w większej skali, niż dzielić je na dużą liczbę indywidualnych działań, trudnych w zarządzaniu, a potem w rozliczaniu.

Tak czy siak, niemało jest samorządów we wrocławskiej aglomeracji, które czekają na dzielenie unijnego tortu. Nie obawia się pan, że przy tym stole wystąpią podziały na lepszych i gorszych, bardziej i mniej uprzywilejowanych czy mających większą siłę przebicia, że pojawią się zatargi i kłótnie?

– Nie wiem, czy będziemy się kłócić, ale jeśli chodzi o środki finansowe, to współpraca i kompromis przy dogadywaniu się są tutaj bardzo istotne. Mam nadzieję, że tak właśnie będzie, bo tylko zgodna współpraca może zaowocować sukcesem.

Jest pan zatem koncyliacyjnym optymistą

– …i trudno, abym sytuację widział inaczej, ponieważ mam ugodową naturę, zawsze staram się działać na zasadzie kompromisu, nie można dobrze się rozwijać, lekceważąc kogokolwiek. Tak właśnie muszą działać samorządy tworzące wrocławski ZIT, bo innej dobrej drogi nie ma.

Skoro wspomniał pan o lekceważeniu, to zauważyłem, że wokół drogi z Wrocławia do Wiszni Małej pryzmy ziemi rosną jak grzyby po deszczu i są to odwały przy przyszłej trasie S5. Przykre jest jednak to, że drogowcy wysmażyli wam trudny do przełknięcia kotlet, nie chcąc instalować ekranów dźwiękochłonnych. Mieszkańcy waszej gminy nie chcą zaakceptować tego zaniechania, przeciwdziałają brakoróbstwu, a samorząd wspiera ich we wszystkim.

– Niestety, jak to często bywa, nasza władza wykonawcza zapomina o społecznych oczekiwaniach. Chcemy przecież rozwoju naszego państwa. Chcemy, aby realizowano budowy i inne inwestycje, ale trzeba pamiętać o tym, że nie realizuje się zadań dla wykonania jakichś planów czy też miłego samopoczucia, tylko dla dobra ludzi.

Budować źle, to lepiej w ogóle nie budować.

– Na pewno! Jeśli już coś robić, to robić dobrze i tak, żeby akceptowali to adresaci inwestycji. Wówczas satysfakcja z wykonanej pracy też jest inna niż wtedy, gdy ludzie nie akceptują wykonanej roboty. Za takie aroganckie działania naszych władz wykonawczych zapłacił słono w ostatnich wyborach prezydent Bronisław Komorowski i trzeba to niektórym uświadamiać.

Czy prowadzicie jakieś rozmowy w sprawie ekranów dźwiękochłonnych?

– W postępowaniu złożono stosowne wnioski i czekamy na zajęcie stanowiska przede wszystkim przez regionalnego dyrektora ochrony środowiska, który do końca czerwca ma rozpatrzyć wniosek gminy Wisznia Mała poparty kilkuset podpisami naszych mieszkańców, którzy nie godzą się na to, aby likwidować ekrany. Po tym terminie zobaczymy z perspektywy małej społeczności, czy polskiemu państwu zależy na ochronie zdrowia swoich obywateli, czy też będzie ich lekceważyć.

Ludzie pewne sprawy tłumacza sobie prosto: jeżeli drogowcy zachowują się w ten sposób, oszczędzając na ich zdrowiu, lub jeśli lekceważeni są w urzędzie albo w szpitalu, to winien jest polski rząd! I później odbija się to przy urnach wyborczych.

– Już to niedawno zobaczyliśmy i pewnie zobaczymy w październiku.

A pierwsze półrocze w waszej gminie jakie było ?

– Rozpoczęliśmy naszą rozmowę o przyszłej unijnej perspektywie finansowej, a nasza gmina wykorzystuje jeszcze pieniądze z mijającej perspektywy 2007-2013. Realizujemy różne zadania w miarę naszych możliwości finansowych. Kończymy budowę dwóch świetlic – w Rogożu i Krzyżanowicach – i duży remont pałacu w Wiszni Małej, w którym mieści się szkoła podstawowa. Kończymy przebudowę magistralnego wodociągu przy ul. Strzeszowskiej w Wiszni Małej i przebudowujemy gruntownie ul. Krótką w Ligocie Pięknej. A w przyszłości naszym sztandarowym wyzwaniem infrastrukturalnym będzie budowa kanalizacji w południowej części gminy. Już pozyskaliśmy dotacje zewnętrzne na przygotowanie projektu tej inwestycji i to robimy.

Jak wygląda płynność finansowa i poziom zadłużenia gminy?

– Poziom zadłużenia naszej gminy pozwala nam na sięganie w przyszłości po jeszcze większe środki zewnętrzne – jest to około trzydziestu kilku procent, co pozwoli nam realizować plany.

Z jednej strony warto się zadłużać, aby realizować zadania infrastrukturalne, ale z drugiej nie można przesadzać z pożyczkami, które przecież trzeba oddać.

– Oczywiście. Trzeba działać rozsądnie i my to od lat robiliśmy i robimy nadal.

Rozmawiał Sławomir Grymin

Share