Wisznia Mała: Nowe wiosenne wyzwania

Rozmowa z Jakubem Bronowickim, wójtem gminy Wisznia Mała

– W tym roku zima przesadziła, ale wiosna wreszcie do nas dotarła i – jak to wiosna ma w zwyczaju – uaktywniła i przyrodę, i ludzką działalność. Także pewnie i w gminie Wisznia Mała.

– Rzeczywiście, wiosna bardzo nas uaktywniła! Najbardziej zależało nam na tym, aby rozpocząć bardzo dużą inwestycję dofinansowywaną z pieniędzy unijnych, czyli rozbudowę naszej kanalizacji sanitarnej. W tej chwili pierwszy etap w Ligocie Pięknej już się rozpoczął i spadł nam kamień z serca: wreszcie możemy zacząć prace! Nerwowo się u nas zrobiło, gdy okazało się, że połowa kwietnia już jest, a tu trzyma mróz…

– A zanim zaczęliście czekać na pogodę wiosenną, czekaliście na decyzję o dofinansowaniu. Gmina sama nie dałaby finansowo rady z tak dużym i kosztownym zadaniem.

– Przygotowania do tej inwestycji trwały parę lat, bo produkowanie dokumentów, staranie się o pieniądze pochłania masę czasu. I na realizację zadania potem zostaje już tego czasu niewiele… Liczy się każdy dzień!

– Ile udało się pozyskać dofinansowania?

– Całość inwestycji to ponad 6 mln zł, dofinansowanie – około 3,5 miliona. Oczywiście po przetargach te kwoty się weryfikują i pierwszy etap kosztuje nas 2,3 mln zł. Przygotowujemy się finansowo do rozpoczęcia w tym roku kolejnego etapu. I w tym przypadku kwoty – i nasze możliwości finansowe – zweryfikuje przetarg.

– Robi się więc wszystko krok po kroku…

– Wiemy, że pierwszy etap prac zakończy się na pewno w tym roku, tak wynika z naszej umowy z wykonawcą. Mam nadzieję, że nie będzie już żadnych przeszkód, bo ciągnąca się zima spowodowała opóźnienie rozpoczęcia prac o dobry miesiąc. Drugi etap rozpoczniemy, jak wspominałem, w tym roku, etap trzeci to budowa przyłączy. To duże wyzwanie, bo i na to chcemy uzyskać pieniądze z zewnątrz, z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który ma program dofinansowania budowy przyłączy. W tej chwili jesteśmy na etapie zawierania stosownych umów z mieszkańcami, do domów których te przyłącza będą prowadzić. NFOŚiGW dofinansowuje bowiem gminę, choć budowa przyłączy to – jak mówi prawo – zadanie każdego z mieszkańców oddzielnie. Dzięki programowi NFOŚiGW gmina wchodzi w prawa mieszkańca i pozyskuje pieniądze w jego imieniu na budowę przyłącza. Jest to sprawa dosyć skomplikowana, musimy mieć przynajmniej pięćdziesięciu chętnych.

– Tak to już jest – wygodniej i zdrowiej się żyje, korzystając ze zdobyczy cywilizacji, ale ta cywilizacja kosztuje!

– I to bardzo dużo! Szczególnie na terenach wiejskich, gdzie obciążenie jednej nieruchomości jest naprawdę bardzo duże. W mieście podprowadza się rurę pod jeden blok i pół naszej Ligoty Pięknej jest załatwione! A w prawdziwej Ligocie wygląda to zupełnie inaczej, niestety.

– Ludzie też podchodzą do tych problemów różnie, bo kto lubi sięgać do kieszeni…

– To rzeczywiście problem. Ale nie sądzę, żeby był jakiś kłopot z zebraniem tej wymaganej przez NFOŚiGW pięćdziesiątki, bo mieszkańcy są bardzo tą współpracą z gminą zainteresowani. Serdecznie im za to dziękuję!

– A co poza kanalizacją?

– Jeśli idzie o wykorzystanie pieniędzy unijnych, to z wiosną rozpoczęliśmy kolejną inwestycję dofinansowywaną z tych środków – budowę świetlicy wiejskiej w Mienicach. Udało się nam pozyskać bardzo dobrego wykonawcę, który wybudował z sukcesem już kilka podobnych obiektów, więc mam nadzieję, że jest naprawdę doświadczony. Nawiasem mówiąc, była to także najtańsza ze startujących w przetargu dziesięciu ofert.

– Najtańszy to nie zawsze najlepszy…

– Dlatego się tak cieszę, że to osoba, która takich inwestycji wykonała już kilka i poprzedni zleceniodawcy byli naprawdę zadowoleni.

– Świetlica w Mienicach będzie więc taką świetlicą jak z podręcznika?

– Cóż, prawda jest taka, że świat się zmienia często szybciej niż podręczniki. A my, jako mieszkańcy, potrzebujemy wciąż nowych wyzwań i nowych możliwości ich realizacji. I te możliwości chcemy stworzyć, bo chcemy, aby ludzie tam mieszkający mieli takie same możliwości, jakie mają ci, których od Wrocławia dzieli przysłowiowy rzut beretem. Musimy brać pod uwagę to, że gmina jest rozległa i mieszkaniec Krzyżanowic, Psar czy Szymanowa do Wrocławia ma raptem kilometr, natomiast druga strona gminy nie ma tak dobrze rozwiniętej komunikacji, nie ma też takich możliwości, jakie daje bliskość wielkiego miasta. Obowiązkiem gminy jest więc stworzenie oferty wypełniającej tę lukę.

– Gdy powstanie świetlica, będzie się gdzie spotkać…

– A także zorganizować zajęcia dla dzieci, bo my cały czas inwestujemy w najmłodsze pokolenie. Zakończyła się już rozbudowa przedszkola, mamy w tej chwili nabór do niego i jest już stu chętnych! Przed rozbudową mogliśmy pomieścić maksymalnie pięćdziesięcioro sześcioro maluchów. Widać więc, jak bardzo potrzebne było nowe przedszkole, a sądzę, że równie potrzebna jest ta świetlica. To inwestycja dofinansowana z programu LEADER, dzięki niej więcej dzieci będzie mogło skorzystać z tego, co możemy im zaoferować.

– Minęło trochę czasu od wejścia w życie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Idąc do pana gabinetu, widziałem plakacik o deklaracjach odpadowych…

– Jestem zadowolony z prac nad tym, w jaki sposób mamy rozwiązać problem śmieciowy: Rada Gminy Wisznia Mała wszystkie niezbędne uchwały podjęła w takim terminie, że mogliśmy przeprowadzić konsultacje społeczne. Na spotkaniach z mieszkańcami było około tysiąca osób, co – biorąc pod uwagę, że mieszka nas tu około dziewięciu tysięcy – jest wynikiem naprawdę dobrym. Na tych spotkaniach wytłumaczyliśmy sobie wszyscy, jak widzimy naszą gospodarkę śmieciową, biorąc pod uwagę z jednej strony nasze możliwości (i chęci…) płacenia, a z drugiej obowiązki, jakie narzuca ustawa. Oczywiście, wielkiej możliwości manewru nie ma, gmina musi liczyć się z literą prawa. Ogłosiliśmy już przetarg i czekamy, kto się zgłosi, chcąc realizować naszą śmieciową gospodarkę.

– Na początku nowa ustawa budziła wielkie obawy, ale w praktyce wszystko się chyba utrzęsie…

– To na pewno wymaga czasu i nowych doświadczeń. My, jako gmina, nie staraliśmy się tworzyć jakiejś rewolucji. Od dłuższego czasu – wiedząc, że ustawa jest przygotowywana – szykowaliśmy się razem z naszą społecznością do podjęcia nowych rozwiązań: wymaganą przez ustawę segregację odpadów wprowadziliśmy dużo wcześniej, ale była to segregacja powszechna. W tej chwili segregacja musi by dokonywana u źródła, prowadzona u każdego mieszkańca. Chodziło więc o to, aby każdą nieruchomość wyposażyć w odpowiedni sprzęt, aby to, co do tej pory było robione na terenie gminy, mogło być wykonywane na terenie każdej posesji.

– Połowa roku tuż, tuż… Jak jest w wykonaniem tegorocznego budżetu? Jest pan z niego zadowolony?

– Narzekać na razie nie ma na co, choć widać zagrożenia – choćby po tym, co się dzieje z budżetem państwa, a to przecież bezpośrednio oddziałuje na budżety gmin. Prawie dwie trzecie dochodów, jakie realizuje gmina, jest pobierane przez budżet państwa i przekazywane nam, więc na to, co się dzieje, patrzymy z bardzo dużą ostrożnością. Poza tym opłata śmieciowa – nowe zobowiązanie, jakie społeczeństwo musi się nauczyć płacić, a każda nowa rzecz wymaga czasu, nim zacznie dobrze funkcjonować.

– Czy coś jeszcze spędza panu sen z powiek?

– Najczęściej natura… Żyjemy przy naszej kochanej Widawie, która znowu po intensywnych opadach przybrała, przekraczając stan alarmowy. Tak dzieje się zimą przy roztopach i teraz, przy wiosennych deszczach. Ale pojawiło się światełko w tunelu, bowiem Dolnośląski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych jako inwestor przystąpił do projektowania nowych wałów wokół Widawy. Te wały, jak sądzę, w przyszłości uchronią nas przed stresami, które nas tutaj dotykają… Cóż, natura jest nieobliczalna, a człowiek nie zawsze potrafi ją okiełznać. Przed nami jest jeszcze jedno wyzwanie: utworzone przez radę gminy Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej, mające prowadzić gospodarką wodociągowo-kanalizacyjną, ma wystartować od połowy roku, czyli 1 lipca, więc następuje zmiana podmiotu, który prowadził tę gospodarkę. W miejsce Rejonowego Związku Spółek Wodnych w Trzebnicy wejdzie PGK, będące w stu procentach własnością gminy. Po pierwsze jest to bardziej opłacalne, po drugie – mieszkańcy będą mieli dużo bliżej, bo siedziba PGK będzie w Strzeszowie.

– Trudno, będąc u pana, nie zapytać o trasę S5.

– Od ubiegłego roku dochodzą do nas informacje budzące optymizm. Nawet pan premier obiecywał, że inwestycja ruszy. Doszły do nas informacje, że w tym roku ma się rozpocząć proces wyłonienia wykonawcy, ale nie ma jeszcze przecież podstawowego dokumentu: zezwolenia na realizację inwestycji drogowej. Rok temu, w maju, wojewoda wydał stosowną decyzję, ale oczywiście znaleźli się tacy, którzy odwołali się od niej. I minister transportu, mimo kolejnych obietnic, do dziś tego nie rozstrzygnął.

– Chyba jakieś fatum – niewielkie, mam nadzieję! – wisi nad tą drogą!

– Ja jestem optymistą.

– Czerwiec to w Polsce miesiąc imprez… W gminie Wisznia Mała także?

– Sezon imprez już się u nas zaczął. Za nami Folkloriada, czyli spotkanie zespołów folklorystycznych i folkowych z terenu powiatu i nie tylko. Było to piękne, bardzo udane spotkanie. A w czerwcu czeka nas Piknik pod Wiszniakiem, impreza związana z naszą gminą i naszym najwyższym wzgórzem, które chcemy promować. Spotkamy się tutaj, w Wiszni Małej, na boisku i mam nadzieję, że pogoda dopisze. Także w czerwcu zaprezentują się nasze szkoły. Są to dobre placówki, wiele oferujące młodzieży. W przyszłym roku szkolnym zasilimy szkoły pieniędzmi także z funduszy unijnych. To poważna kwota – 350 tys. zł – z programu Kapitał Ludzki na dodatkowe zajęcia. Aktywizujemy także naszych mieszkańców, organizując im możliwość uprawiania sportów i rekreacji. To bardzo ważna dziedzina życia!

Rozmawiał Sławomir Grymin (TS)

Tekst ukazał się w „Gminie Polskiej” nr 1/2013

Share