Wisznia Mała: Nowy rok, nowe plany

Rozmowa z Jakubem Bronowickim, wójtem gminy Wisznia Mała

Gdy rozmawialiśmy na przełomie lat 2013 i 2014, niewiele jeszcze było wiadomo, co w tym roku 2014 będzie…

– Generalnie rzecz biorąc, praca gminy opiera się właśnie na prognozowaniu – na przykład dochodów.

Ale to nie jest wróżenie z fusów?

– Cóż, są pewne dziedziny życia, które na tej zasadzie się opierają, ale gmina na szczęście nie w pełni… Z jednej strony w gminie mamy pewne wyliczenia właściwie arytmetyczne, ale z drugiej – działają zasady rachunku prawdopodobieństwa.

Nie wie się przecież na przykład, ile się sprzeda mienia komunalnego…

– To największa niewiadoma w naszych rachunkach, choć zdarza się i tak, że jest to wiadoma – czyli wiemy, że coś się nie sprzeda, i to dopiero jest fatalnie!

A jak zaplanować, że się zdobędzie tyle i tyle środków zewnętrznych?

– Tu jest prościej – są pewne zasady, które pozwalają przybliżyć się do realnych kwot i oczywiście trzeba startować w tzw. konkursie piękności, gdzie ten, kto ma ładniejszy projekt, ma większe szanse. Jak dotąd widzimy, że i nasze umiejętności, i mądrość tych, co te pieniądze dzielą, dają nam szanse.

Po uwzględnieniu tych wszystkich, czasem nieco metafizycznych uwarunkowań czas na powrót do realności – jaki budżet w roku 2014?

– Jak zawsze – budżet ambitny, staramy się bowiem wykorzystywać wszystkie możliwości, jakie sobie stworzyliśmy. A ten rok jest wyjątkowy, bowiem będziemy realizowali bardzo wiele zadań przy wsparciu tych pieniędzy, o których właśnie rozmawialiśmy, czyli środków zewnętrznych. Jest kilka zadań, na realizację których nasza społeczność czekała długo i bardzo się cieszę, że niektóre z nich możemy kończyć, a inne będziemy rozpoczynali. Mam tu na myśli przede wszystkim rozbudowę kanalizacji dla północnej części naszej gminy, chodzi m.in. o Wysoki Kościół, a także budowę świetlicy wiejskiej w Mienicach, którą budujemy przy wykorzystaniu pieniędzy Lokalnej Grupy Działania „Kraina Wzgórz Trzebnickich”. Rozpoczniemy też budowę kolejnych dwóch świetlic wiejskich, gdzie skorzystamy ze środków m.in. Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich dla naszego województwa – to Krzyżanowice i Rogoż. Także ze środków z PROW będziemy remontowali Szkołę Podstawową w Wiszni Małej. To poważne zadania inwestycyjne, wymagające od nas wielu prac przygotowawczych. I – jak zwykle – samo wykonanie zadania będzie trwało kilkakrotnie krócej niż przygotowania…

Tak działa nasza słynna papierologia. Pewnie powinno być tak, że jeden i drugi etap powinien trwać tyle samo.

– Generalnie tak! Wyznacznikiem długości tych wszystkich działań powinien być po prostu stopień skomplikowanie inwestycji.

A tu wszystko rodzi się w mękach i bólach…

– Owszem, i dlatego pomysły, aby czas kadencji mógł być przedłużany, tak jak jest w Niemczech czy Francji, są naprawdę sensowne. W Polsce temu, kto rozpoczął jakieś duże działania, naprawdę trudno je w ciągu czterech lat ukończyć. Jak się uda, jest to ogromne osiągnięcie!

Jak zaplanowaliście dochody i wydatki w roku 2014?

– Z punktu widzenia budżetu najistotniejsze są wydatki – zaplanowaliśmy je na 33 mln zł, w tym 8 mln zł to wydatki inwestycyjne. Czyli co czwarta złotówka pójdzie na rozwój gminy. Oczywiście nasze dochody własne są na poziomie dużo niższym, ale wspieramy się pieniędzmi z zewnątrz, a planujemy także w tym roku emisję obligacji na dofinansowanie naszych zadań inwestycyjnych.

Ta metoda się sprawdza?

– To w tej chwili jeden z najtańszych i najprostszych instrumentów, jeśli idzie o dofinansowanie inwestycji.

Czyli poleca pan go kolegom-samorządowcom?

– Jak najbardziej! My korzystamy z obligacji od wielu lat i już w ogóle nie sięgamy po kredyty.

Wymienione przez pana kwoty to realia. Przejdźmy do marzeń – jak zaplanowaliście pozyskanie środków zewnętrznych? I na jakim poziomie planujecie sprzedaż mienia komunalnego?

– Pozyskanie środków z zewnątrz rządzi się określonymi zasadami – w odniesieniu do kanalizacji jest to określony procent wartości inwestycji z pominięciem VAT-u. Niestety, jeśli chodzi o PROW, koszty związane z VAT-em nie są refundowane, więc nie możemy liczyć na taki sam jak w RPO procent zwrotu; wysokość dofinansowania naszych zadań z PROW wyniesie około pięćdziesięciu procent. Walczymy o pieniądze na te nasze inwestycje w pewnej rzeczywistości prawnej, więc tam, gdzie nam bardziej zależało, staraliśmy się pokazać donatorowi, że to zadanie jest ważniejsze, staraliśmy się też troszkę obniżyć ów procent, żeby podnieść swoje szanse. Tak zrobiliśmy, jeśli idzie o szkołę w Wiszni. To zadanie dla nas priorytetowe, więc wykorzystywaliśmy wszystkie sposoby, na jakie pozwalały zasady konkursu, aby pozyskać te pieniądze.

A co ze sprzedażą nieruchomości komunalnych?

– Mamy ich do sprzedaży na ładnych parę milionów, ale na razie planujemy pozyskać kwotę rzędu 500 tys. zł, choć na podobnym poziomie prognozowaliśmy dochody w latach poprzednich i niestety nie wyszło. Ale mam nadzieję, że ten rok będzie lepszy – widać to już po liczbie aktów notarialnych docierających do gminy. Ruch na rynku nieruchomości się zaczął i mam nadzieję, że i gmina będzie jego beneficjentem.

Pracuje pan w samorządzie ładnych kilka lat, ma pan duże doświadczenie, więc pan wie, że pieniądze, które teraz przyjdą w nowym programowaniu unijnym 2014-2020, są prawdopodobnie ostatnimi tak dużymi środkami, jakie trafią do naszego kraju.

– Słyszy się takie zapowiedzi…

I co pan na to?

– Mam nadzieję, ż ktoś pójdzie po rozum do głowy, bo to nie jest koniec naszych potrzeb.

Ale teraz będzie duża szansa skorzystania z wielu programów, choćby tych związanych z ochroną środowiska. A na tym wam przecież chyba najbardziej zależy.

– Podpisaliśmy porozumienie w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych Wrocławskiego Obszaru Funkcjonalnego, w tej chwili jesteśmy na etapie wspólnych prac naszej grupy gmin z marszałkiem na temat wysokości środków, jakie przeznaczy na finansowanie naszych projektów. Oczywiście, pomysłów jest pewnie ze trzy razy więcej niż środków, jakie ma na ich realizację marszałek, ale to przecież perspektywa paru lat.

U was najważniejszym projektem na kolejne lata jest pewnie kanalizacja…

– Tak, kanalizacja to temat zasadniczy, jeśli idzie o przyszłość gminy, temat, który będzie pewnie jeszcze dominował w kilkunastu najbliższych budżetach, bo aby nasze potrzeby zrealizować, trzeba więcej niż 10 lat! Bardzo ważna jest dla nas także edukacja, gmina się rozrasta, przybywa nam mieszkańców, również tych najmłodszych, a stan naszych obiektów oświatowych – choć wiele bardzo nam się w ostatnich latach udało poprawić – wymaga jeszcze wielu nakładów. Przede wszystkim musimy myśleć o rozbudowie dwóch placówek: szkół podstawowych w Psarach i w Wiszni Małej.

A na zakończenie klasyczne już w naszych rozmowach pytanie: co z drogą S5? Czy coś się od czasu naszej ostatniej rozmowy zmieniło?

– Poza przygotowaniami formalnymi – nie ma jeszcze prawomocnej decyzji pana wojewody, jeśli idzie o realizację tej inwestycji – postępuje proces wypłaty odszkodowań za przejmowane grunty. Widzimy to, bo gmina jest po części beneficjentem tych działań. Trwają także prace nad oczyszczaniem pasa drogowego, czyli usuwanie drzew i krzewów.

Myśli pan o 16 listopada? To już całkiem blisko. Czas biegnie bardzo szybko…

– Biegnie, biegnie… Ale po 16 listopada jest 17, 18, a jeszcze wcześniej – 1 czerwca, 15 lipca… Nie można działać od wyborów do wyborów.

Pytam wprost: stanie pan w szranki wyborcze? Ostatnio mówił pan, że tak.

– I nie zmieniłem zdania. Trzeba kończyć to, co się zaczęło.

Rozmawiał Sławomir Grymin

Share