Wisznia Mała: Po A musi być B

Rozmowa z Jakubem Bronowickim, wójtem gminy Wisznia Mała

Powiedział pan przed chwilą, że jak się wszystko dobrze poukłada, to rok 2017 będzie dla gminy Wisznia Mała superrokiem!

– Tak to właśnie powinno być.

Cieszę się, że tak rozpoczynamy naszą rozmowę, bowiem jest duża szansa, że będzie to wywiad optymistyczny.

– Zawsze jestem optymistą, ponieważ w innym wypadku – bez marzeń i zapału – ciężko by było pracować na tym stanowisku.

Zatem spenetrujmy ten pański optymizm i zacznijmy od ostatniej sesji rady gminy.

– Rada przyjęła jednogłośnie budżet, a warto podkreślić, iż jest to największy budżet w historii naszej gminy – oczywiście jego wielkość związana jest z inwestycjami, które planujemy zrealizować. Na wydatki inwestycyjne zamierzamy przeznaczyć około 14 mln zł. Nasze plany i przygotowania do pozyskania unijnych środków finansowych powoli się krystalizują i jak się powiedziało A, to trzeba powiedzieć B. Jak się chce otrzymać te granty, to później trzeba jeszcze sensownie je wydać.

Wygląda na to, że będzie to budżet realny, a nie lista marzeń.

– Na pewno będzie taki budżet, który pozwoli nam zrealizować nasze wszystkie plany.

Jakie zatem będą dochody gminy Wisznia Mała w tym roku?

– To ponad 40 mln zł, a związane jest to przede wszystkim z tym, że nasza baza podatkowa powiększa się, rośnie liczba mieszkańców i zarazem udział w podatkach – choć do końca nie wiemy, jak ten udział będzie wyglądał, ponieważ rzutem na taśmę polski parlament podwyższył kwotę wolną od podatku. Będzie to rzutowało na finanse gminy, ale w jakim stopniu, to jeszcze trudno określić.

Czy udało się wam przekonać nowych mieszkańców gminy do tego, aby płacili swoje podatki właśnie w gminie?

– Przez cały 2016 rok prowadziliśmy akcję związaną z uświadamianiem naszych mieszkańców, że jeśli u nas się zameldują i pozostawią także tutaj swój PIT, to jesteśmy w stanie zrobić więcej i szybciej reagować na ich problemy i potrzeby. Do tego służy również konkurs prowadzony przez nas przez cały poprzedni rok. Pragniemy kontynuować go także w tym roku. Jest to po prostu dobra forma edukacji i wiązania ludzi ze swoją gminą. Każdy z mieszkańców gminy powinien zdać sobie sprawę z tego, że jego mała ojczyzna jest właśnie tutaj – tu, gdzie mieszka, gdzie odpoczywa, gdzie ma najbliższych sąsiadów.

Czy ten konkurs spełnił swój cel? Czy do ludzi dociera to, że płacąc podatki w swojej gminie, działają nie tylko dla dobra całej społeczności gminy, ale także dla swojego?

– Zapewniam, że ludzie coraz bardziej to rozumieją, w konkursie mieszkańcy bardzo chętnie uczestniczą, a samorząd ich za to nagradza.

Nie powiedział pan jeszcze o wydatkach budżetowych na ten rok.

– Wydatki urosły nam do bez mała 50 mln zł.

A co z własnymi środkami finansowymi? Pytam dlatego, że bez nich nie ma szans na pozyskanie pieniędzy zewnętrznych.

– Zdajemy sobie dobrze z tego sprawę i aby mieć odpowiednie własne środki, będziemy musieli się kredytować. Innej możliwości nie ma.

Kiedy inwestować i wzbogacać infrastrukturę gminy, jak nie teraz, w okresie nowej unijnej perspektywy…

– No właśnie. Kiedy, jak nie teraz? Przecież nie wiemy dzisiaj, jak to będzie z unijnymi dofinansowaniami za kilka lat. Już dzisiaj np. województwo mazowieckie ma ograniczenia z dostępem do unijnych grantów, bowiem przekracza średnią unijną, jeśli chodzi o krajowy produkt brutto, a województwo dolnośląskie też jest już na tej samej ścieżce. Zatem przyszedł odpowiedni czas do realizacji zadań i inwestycji, właśnie tu i teraz.

Zgadzam się, że trzeba teraz inwestować, ale potrzeba także rozwagi, a nie jazdy po bandzie i korzystania np. z parabanków.

– Nigdy tego nie robiliśmy i dalej nie zamierzamy robić. Za to mamy solidne podstawy, aby sięgać po najbardziej przyjazne dla gmin instrumenty – przede wszystkim emisję obligacji komunalnych. Zadłużamy się tylko wtedy, gdy chcemy inwestować, a jeśli chodzi o wydatki bieżące, to nie musimy się wspierać żadnymi kredytami.

Jakie inwestycje będą w tym roku dla was najważniejsze?

– W zasadzie wszystkie zadania są dla nas równie ważne, ponieważ najmniejsza z nich – na przykład postawienie nowej lampy czy wyremontowanie kawałka drogi – jest dla mieszkańca jedną z najistotniejszych spraw, jeśli została zrealizowana w pobliżu jego domu. Choć mam świadomość tego, że o rozwoju gminy stanowią kluczowe zadania, do których zaliczę na przykład rozbudowę szkoły w Psarach i budowę kanalizacji w południowej części gminy. Ten projekt zakłada tworzenie połączenia między Wrocławiem a Psarami – zbudowanie kanalizacji w Psarach, Szymanowie i Krzyżanowicach. To zarazem pierwszy etap naszych bardzo poważnych zamierzeń dotyczących skanalizowania gminy i po to właśnie utworzyliśmy wcześniej naszą spółkę – abyśmy mogli zrealizować te inwestycje w ciągu kilku najbliższych lat.

Trochę to będzie jednak trwało…

– …bo jest to przecież budowa kilkudziesięciu kilometrów sieci i zamontowanie kilkuset przyłączy do odbiorców – dla prawie jednej trzeciej mieszkańców gminy. Niestety, tereny naszej gminy położone najbliżej Wrocławia i siłą rzeczy najbardziej predysponowane do tego, aby właśnie tam lokalizowane były nowe firmy, nie mają odpowiedniego uzbrojenia i to musimy zmienić…

A trasa szybkiego ruchu S5 powstaje w imponującym tempie…

– …i mam nadzieję, że w roku 2017 zakończą się dwie rządowe inwestycje. Pierwsza – z punktu widzenia bezpieczeństwa gminy Wisznia Mała – bardzo istotna, czyli budowa obwałowań wzdłuż rzeki Widawy. Przecież w roku 1997 nawiedziła nas powódź, która najbardziej dotknęła nasze podwrocławskie miejscowości i wszyscy, którzy przeżyli ten kataklizm, wiedzą dobrze, co to znaczy. Czekamy zatem z wielką niecierpliwością na te wały, abyśmy mogli spać spokojniej, tym bardziej że w roku 2010 też byliśmy zagrożeni powodzią.

Budowa wałów przeciwpowodziowych na pewno jest bardzo ważna, ale natury i tak całkiem nie okiełznamy…

– …ale przynajmniej zminimalizujemy zagrożenia, a przy mniejszej skali ujarzmimy ją. Druga inwestycja, która niesie ze sobą gorzką pigułkę – niedostateczną liczbę ekranów dźwiękochłonnych – to budowa trasy S5 przebiegającej przez gminę Wisznia Mała. Nadal mam nadzieję, że pan minister zmieni tę sytuację.

Pan rzeczywiście jest optymistą!

– Jestem, choć mam świadomość tego, że – używając kolokwializmu – ktoś przegiął w tym całym oszczędzaniu, i to oszczędzaniu iluzorycznym. Przecież, aby dokonać tych zmian na trasie S5, trzeba było wydać niemało pieniędzy m.in. na opracowania i dokumentacje, a wyszło na to, że te oszczędności są tylko pozorne.

Jak można oszczędzać na ludzkim zdrowiu?

– I właśnie to jest w tym wszystkim najistotniejsze, bowiem ta inwestycja realizowana jest przede wszystkim na potrzeby ludzi, aby mieli łatwiej, prościej, wygodniej i szybciej. O ptakach, płazach i owadach wszyscy pamiętają i pod względem ich ochrony ta budowa jest przygotowana dobrze, ale o dobru człowieku jakoś paradoksalnie zapomniano. A przecież człowiek jest także częścią przyrody i również trzeba o niego dbać.

Jak – w związku z powstającą drogą szybkiego ruchu – zachowują się potencjalni inwestorzy?

– Bez przerwy ktoś do nas zagląda, zainteresowany lokalizacją swojej firmy na naszych terenach, ale problemy związane z brakiem sieci kanalizacyjnej są hamulcem rozwoju i szybko musimy postarać się o uzbrojenie terenów w niezbędne media.

Czego redakcja „Gminy Polskiej” może życzyć panu, pana współpracownikom i radnym gminy Wisznia Mała na progu roku 2017?

– Abyśmy zrealizowali wspólnie i zgodnie wszystkie cele, które sobie założyliśmy na ten nowy rok. Aby ten rok był dla nas wszystkich po prostu lepszy, zdrowszy i bogatszy. Aby się darzyło!

Rozmawiał Sławomir Grymin

Share