Żórawina: Dla ciekawych świata

Zielona, zadbana, przyjazna… Czyli idealne miejsce do zamieszkania. Tak się najczęściej kojarzy leżąca nieopodal dolnośląskiej stolicy gmina Żórawina. Poza tym gospodarna, przyciągająca inwestorów… Ale nie wszyscy wiedzą, że Żórawina to także miejsce, gdzie znaleźć można skarby.

Pierwszy skarb to kościół pw. Świętej Trójcy, prawdziwa perła architektury manieryzmu, niezmiernie rzadkiej w budownictwie sakralnym Dolnego Śląska. Gotycka świątynia powstała prawdopodobnie między rokiem 1278 a 1335, ale gdy żórawińskie dobra przejął Adam von Hanniwaldt, rozpoczęła się gruntowna przebudowa kościoła w stylu manierystycznym. Rzecz miała miejsce w latach 1597-1607, a około roku 1630, w czasie wojny trzydziestoletniej, kościół ufortyfikowano, otaczając go ziemnymi bastionami i głęboka fosą. Przez wieki mógł się kościół Świętej Trójcy pochwalić bardzo cennym wyposażeniem; niestety część – jak ołtarz z kości słoniowej z 1604 roku – zaginęła jeszcze przed wojną, a część już po wojnie trafiła do muzeów Warszawy i Wrocławia. Ale zachowały się bezcenne polichromie (1607) nawy, prezbiterium i empor, a także manierystyczne epitafia. Żórawińska świątynia – perła manieryzmu i jedyny kościół na Dolnym Śląsku z tak zaawansowanym systemem fortyfikacyjnym – to zabytek, który powinien poznać każdy, kto jest ciekaw świata. A gdy już przed świątynią stanie, na pewno zauważy dwa niepozorne kawałki metalu wiszące po obu stronach wejścia. To kuny, zwane także obręczami hańby – pojawiły się tu w XVII wieku. Wkładano w nie szyje skazańców, wystawiając ich na widok publiczny, zaś aby kara była dotkliwsza, wkładano im na głowy wymyślne maski hańbiące. Dziś owe kuny to – na szczęście! – jedynie niezwykła pamiątka dalekiej przeszłości.

Ale kościół Świętej Trójcy to nie jedyny skarb żórawińskiej ziemi, który przyciąga tu ludzi ciekawych świata. Oto skarb drugi – Muzeum Powozów Galowice, gdzie w zabytkowym spichlerzu z początku XVIII wieku, na powierzchni 1000 mkw., w teatralnej scenografii prezentowana jest kolekcja pojazdów zaprzęgowych, zgromadzona przez wrocławskiego kolekcjonera Tadeusz Kołacza. Węgierka, parkowiec damski, coupé, milord petersburski, Jagdwagen, kareta śląska – to tylko kilka nazw powozów, brzmiących jak z opowieści o dżentelmenach w cylindrach i damach w krynolinach. Są też pojazdy z opowieści wojennych – szwajcarski górski furgon militarny i szwajcarska konna kuchnia polowa, czynna zresztą do dziś. Jest wóz strażacki i konna sikawka, są sanie vis á vis i sanie szlichtadowe… Muzeum Galowice ukazuje też historię i znaczenie konia w rozwoju transportu oraz wyposażenie wsi śląskiej. Kolekcji dopełnia imponujący zbiór siodeł kawaleryjskich z całego świata (przekazany w depozyt przez Pawła Biczysko), kilkaset kiełzn, uprzęży, setki historycznych kart pocztowych z pojazdami zaprzęgowymi i końmi, ryciny i obrazy. Znalazło się również miejsce na sztukę współczesną, odbywają się tu wernisaże, koncerty i spektakle teatralne. I – co bardzo ważne! – odbywają się też w muzeum zajęcia edukacyjne dla przedszkoli i szkół, na których dzieci i młodzież poznać mogą świat, którego już nie ma, świat, gdzie miejskie bruki wypełniał stukot końskich kopyt, turkot karet i ciężkich furgonów… Na tych lekcjach poznać można także wszystkie tajemnice koni, dowiedzieć się, jak drzewiej podróżowano zimą – i wielu, wielu innych rzeczy. A wiadomo – poznawanie historii pomaga szerzej poznawać teraźniejszość. Czyli Muzeum Galowice to także punkt obowiązkowy dla ciekawych świata!

A że w gminie Żórawina odbywają się corocznie ciekawe imprezy, warto połączyć zwiedzanie wspaniałej świątyni i powozowego muzeum z wizytą choćby na XVIII Gminnym Przeglądzie Form Teatralnych (17 maja), IX Gminnym Turnieju Zespołów Tanecznych (14 czerwca) czy Festiwalu 4 Żywiołów (7 czerwca), który Żórawina współorganizuje m.in. z Kątami Wrocławskimi i Kobierzycami.

Anita Tyszkowska

Share