Żórawina: Norki zgoła referendalne

Nad Żórawiną zawisło widmo referendum w sprawie odwołania wójta i rady gminy i dziś w jednej z lepiej rozwijających się gmin jest sporo zamieszania i nerwowości. Wszystko zaczęło się od protestów części mieszkańców, dotyczących budowy fermy norek w Brześciu, ale – wraz z rosnącymi emocjami – ataki, przede wszystkim na wójta Jana Żukowskiego, przybrały na sile i dziś dotyczą wielu spraw związanych z zarządzaniem gminą.

– Pomysł na powstanie fermy norek w Brześciu zakiełkował, bo w tej wiosce, najbardziej odległej od stolicy gminy, ludzie potrzebowali pracy – wyjaśnia wójt Żukowski. – Pracy, której najprawdopodobniej nie znajdą w mieście. Ci ludzie ileś tam lat przepracowali w państwowych gospodarstwach rolnych i dzisiaj trapieni są ogromnymi problemami ekonomicznymi.

Pod koniec czerwca Samorządowe Kolegium Odwoławcze stwierdziło nieważność decyzji wójta gminy Żórawina ustalającej na rzecz Piotra Skockiego warunki zabudowy dla inwestycji polegającej na budowie fermy norek i uboju, a wojewoda dolnośląski postanowił wstrzymać wykonalność pozwolenia na budowę. Rada Gminy Żórawina poparła protest mieszkańców przeciwko budowie fermy norek, a swoje stanowisko przesłała do NIK, ministra rolnictwa i rozwoju wsi oraz ministra środowiska.

– Wydając decyzję środowiskową, opierałem się na stanowisku sanepidu i regionalnego dyrektora ochrony środowiska we Wrocławiu i jeśli w tych dokumentach nie było zastrzeżeń dotyczących degradacji środowiska, to nie miałem podstaw, aby odmówić inwestorowi wydania pozytywnej decyzji – wyjaśnia wójt Żukowski. – Z drugiej strony, jeśli hodowla norek jest aż tak kontrowersyjna, to może powinno się ją wyłączyć z produkcji rolnej i ustanowić jako dział produkcji specjalnej? Tę sugestię zamieściłem w pismach, które wysłałem do Ministerstwa Rolnictwa, sejmowej Komisji Rolnictwa i komisji senackiej.

Dr n. wet. Tadeusz Jakubowski i prof. dr hab. Marian Brzozowski wydali opinię w sprawie fermy norek w Brześciu, z której wynika m.in., że uciążliwość dla środowiska nie będzie zbyt wysoka, odchody będą przetwarzane w biogazowi, nie będzie tuszek poubojowych, nie wystąpi wysoki poziom hałasu i nie będzie skażenie środowiska wodnego.

Tym, którzy w czambuł potępiają pracę wójta Jana Żukowskiego, naigrawają się z niego i obrażają go, uprzejmie przypominamy, że w latach 2004-2012 w gminie Żórawina zredukowano zadłużenie z 90 proc. do 32 proc., a w tym czasie wartość inwestycji wyniosła 32 mln zł. W roku 2004 sytuacja gminy była prawie beznadziejna – długi, prokurator, zarząd komisaryczny. Mówiono nawet o bankructwie. Budżet opiewał wtedy na 11 mln zł, teraz jest blisko 30 mln zł. Wydatki budżetowe i zamówienia publiczne dokonywane są prawidłowo, a dochody z podatków i windykacja należności podatkowych są na niezłym poziomie. Gmina – zgodnie z ustawą samorządową – wspiera organizacje pozarządowe, m.in. kluby sportowe i nieźle gospodaruje mieniem komunalnym. Poza tym w ostatnich latach na terenie gminy ulokowało się niemało prestiżowych firm, także zagranicznych, jest jeszcze 80 ha terenów inwestycyjnych, niemało nakładów przeznaczono na drogi: Turów – Mędłów, Rzepin – Suchy Dwór, Turów – Mnichowice, ul. Irysową w Galowicach, ul. Bolesława Chrobrego w Żórawinie, drogi w Nowojowicach, Wilczkowie, Karwianach, Mędłowie, ul. Bankową w Żórawinie, otrzymano dofinansowanie na remont ul. Majowej w Karwianach, budowę drogi Brzeście – Marcinkowice, wyremontowano ul. Wrocławską w Żórawinie, w wielu miejscowościach powstały chodniki, wyregulowano rzekę Żórawinkę i wybudowano oczyszczalnię ścieków. Przez osiem lat pozyskano 14 mln zł ze środków zewnętrznych, w tym roku rozpoczęto budowę hali gimnastycznej.

Nie wiem, co będzie dalej z fermą norek, nie wiem, kto ma więcej racji i czyja prawda jest ważniejsza. Ale z doświadczenia wiem, że na każdy problem trzeba patrzeć szeroko, nie wolno się zacietrzewiać, warto rozmawiać i dobrze ważyć słowa i zasługi. Łaska pańska na pstrym koniu jeździ, a ludzka pamięć jest zawodna, tym bardziej gdy chodzi o partykularne interesy. Tego doświadcza wójt Jan Żukowski i żórawińska społeczność, a najgorzej, że nie ma w tym wszystkim klasy, spokoju, kompromisu i zwykłego ludzkiego szacunku.

Sławomir Grymin

Share